„Szybki rozwój”. Lekarz wyjaśni, dlaczego późno diagnozuje się raka u dzieci

Diagnoza raka u dziecka jest postrzegana jako tragedia i przerażająca. AiF-Chernozemye rozmawiał z Dmitrijem Pogorełowem, głównym niezależnym onkologiem dziecięcym z Lipetsk Region Health o pochodzeniu onkologii, o tym, jak skutecznie jest leczony i czy powraca po remisji..

Chowając się za maską

Ekaterina Derevyashkina, „AiF-Chernozemye”: Dmitrij Nikołajewicz, kiedy dowiadują się, że dziecko ma raka, rodzice często zadają sobie pytanie, co zrobili źle, za czym tęsknili. Dlaczego dzieci i młodzież chorują na raka??

Dmitrij Pogorelov: Jako zwykły człowiek chcę prostej odpowiedzi na to złożone pytanie. Ale tak nie jest. Nie ma standardowego zestawu czynników, które w stu procentach prowadziłyby do onkologii lub przeciwnie, stuprocentowego ubezpieczenia od choroby. Co to jest rak? Wiemy, że wirus jest ciałem obcym: gdy tylko dostanie się do organizmu, układ odpornościowy natychmiast się włącza i zaczyna z nim walczyć. Ale w przypadku komórki rakowej wszystko jest inne. To nasza własna komórka, organizm uważa ją za normalną i dlatego przez długi czas nic z nią nie robi. U dorosłych na występowanie raka wpływa szereg czynników - złe nawyki, stres, niezdrowa dieta, złe środowisko. W przypadku dzieci duże znaczenie ma styl życia rodziców. Jeśli matka pali lub pije alkohol w czasie ciąży, zwiększa się ryzyko zachorowania na raka u jej dziecka. Ale najczęściej rak u dzieci jest nieprawidłowym działaniem na poziomie genetycznym, przez co komórki ciała zaczynają się w niekontrolowany sposób dzielić. Zbieg okoliczności, z którymi każdy może się zmierzyć.

- Czy raka można odziedziczyć??

- Rak nie jest dziedziczony. Dziedziczyć można tylko predyspozycje do jej rozwoju, i to nie zawsze. Ryzyko chorób onkologicznych jest wysokie, jest niskie. Są tak zwane rodziny rakowe - mają tak niestabilny genom, że chorują zarówno dorośli, jak i dzieci. Ale obecność raka u rodziców nie oznacza, że ​​dziecko automatycznie zachoruje, wtedy wszyscy byliby chorzy na onkologię.

- Dlaczego onkologia u dzieci jest często diagnozowana w zaawansowanych stadiach?

- Wynika to ze specyfiki rozwoju choroby u dzieci. U dorosłych rak jest zwykle chorobą długotrwałą i przewlekłą. Na przykład może zacząć się od zapalenia żołądka, które następnie, jeśli nie jest leczone, może przekształcić się we wrzód, a wrzód w raka. W każdym razie osoba ma czas, aby odkryć problem. Dzieci prawie nie mają chorób przedrakowych. Jednocześnie sama onkologia rozwija się bardzo szybko - w ciągu miesięcy, a nawet tygodni. A biorąc pod uwagę, że są to tkanki ich własnego ciała oraz bardzo silny mechanizm kompensacyjny u dzieci, dopóki guz nie zacznie naprawdę przeszkadzać dziecku, rodzice mogą nic o tym nie wiedzieć. Jednym z uderzających przykładów jest guz nerki - nefroblastoma, podwaja swoją masę w zaledwie 17 dni. I często dziecko z takim guzem biegnie i skacze - i nic mu nie przeszkadza. Kolejna trudność w diagnozowaniu onkologii u dzieci wynika z faktu, że choroby takie jak białaczka często są zamaskowane jako infekcje dróg oddechowych - ARVI, grypa. Dopiero gdy choroba długo nie ustąpi, lekarz może podejrzewać, że coś jest nie tak i skierować pacjenta do nas.

Nie pozostajemy w tyle za Zachodem

- Jaki rak występuje najczęściej u dzieci??

- W onkologii dziecięcej mięsaki - guzy tkanki łącznej i białaczka - częściej występują choroby układu krwionośnego. Jeśli rozważymy bardziej szczegółowo, to na pierwszym miejscu pod względem rozpowszechnienia są białaczki, następnie chłoniaki podążają z częstotliwością i zamykają „trójkę” guzów mózgu.

- Które choroby są trudniejsze do wyleczenia?

- Guzy mózgu i zaawansowane postacie nerwiaka niedojrzałego. Ich leczenie jest skuteczne w maksymalnie 60% przypadków. Dla porównania wskaźnik powodzenia leczenia białaczki wynosi 92%. Oznacza to, że na 100 chorych dzieci 92 przeżywa. Ale myślę, że nawet 40-50% to dużo. Nadal musisz walczyć, ponieważ nigdy nie wiemy, która strona statystyk będzie taka czy inna..

- To prawda, że ​​dzieci mają większe szanse na wyleczenie niż dorośli?

- Onkologia dziecięca to inna planeta, ma niewiele wspólnego z osobą dorosłą. Dzieci mają inną biologię guzów, co powoduje, że wiele z nich dobrze reaguje na leczenie. Dlatego nawet czwarty etap choroby u dziecka jest daleki od wyroku. Ale nigdy nie można z góry powiedzieć, jaki będzie wynik leczenia. Chemioterapia jest stosowana w 90% przypadków onkologii dziecięcej. I tylko 9% - operacje i 1% - radioterapia.

- Kiedy mówią, że w Rosji traktują tak samo jak na Zachodzie, wielu ironicznie się uśmiecha.

- Ale tak naprawdę jest. Leczymy według tych samych nowoczesnych protokołów, co w klinikach europejskich. Minął czas, kiedy byliśmy daleko w tyle za Zachodem. Nie żyjemy w izolacji. Dziś nowe techniki, nowe technologie są dostępne dla całej globalnej społeczności medycznej i my również z nich korzystamy. Jeśli ktoś gdzieś opracuje nowy lek, to po chwili pojawia się u nas. Oczywiście każdy sam wybiera, gdzie ma być leczony. Ale przez większość czasu nie widzę powodu, aby wyjeżdżać za granicę.

- Pojawiły się całkowicie nowe leki, które pomagają skutecznie zwalczać onkologię dziecięcą?

- Chemioterapia osiągnęła swój pułap na początku lat 90. Od tego czasu nic nowego nie zostało wynalezione. Stosujemy te leki, które są znane od 30-50 lat, tylko zmieniamy ich dawkowanie, dni przyjmowania. Wiele z tych sukcesów zawdzięczamy postępom w biologii w immunoterapii. Pojawiają się leki, które pozwalają, jeśli nie wyleczyć raka, to przynajmniej przedłużają życie pacjentów, zamieniając niegdyś śmiertelne choroby w przewlekłe. To jak z cukrzycą: podczas gdy pacjent bierze insulinę, żyje. Sukces został osiągnięty w leczeniu chorób zakaźnych, które rozwijają się na tle onkologii. Ludzie znacznie rzadziej umierają z powodu infekcji.

Uciekając od choroby

- Jeśli dziecko zostanie wyleczone, rodzice mogą spokojnie odetchnąć i zapomnieć o chorobie?

- Nikt nie odpowie na to pytanie. Medycyna zna wiele przypadków, gdy choroba została wyleczona i nigdy nie powróciła. Ale zdarza się również, że rak ponownie daje o sobie znać po 10-15 latach. Czasami onkologia może się ponownie rozwinąć z powodu toksyczności samej terapii. Naszym głównym zadaniem jest osiągnięcie długotrwałej remisji.

- Czy można się dziś zaszczepić przeciwko rakowi??

- Istnieje szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego, która zapobiega rozwojowi raka szyjki macicy. To prawda, że ​​na całym świecie odbywa się to dotychczas tylko za opłatą..

- Co powinno ostrzec rodziców?

- Odpowiedź jest prosta - wszystko, co budzi podejrzenia: niezrozumiały obrzęk lub jakieś zagęszczenie, temperatura, która nie mija przez długi czas, ustanie przyrostu lub utrata wagi. W przypadku pierwszej wątpliwości warto przyjść do lekarza. Kiedy podejrzewa się raka, czas ma kluczowe znaczenie. A potem lekarz zdecyduje - przepisać testy, wysłać dziecko na konsultację do innego specjalisty lub kontynuować obserwację.

- A więc wszystko jedno - czy można zapobiegać onkologii u dzieci? A może to niemożliwe - o wszystkim decyduje przypadek?

- Podobnie jak w przypadku dorosłych, ryzyko można zmniejszyć. A rada jest prosta: dobrze się odżywiać, unikać stresu i więcej się ruszać. Ćwiczenia zwiększają prędkość ruchu limfy, co oznacza, że ​​powstające komórki rakowe szybko dostają się do węzłów chłonnych, gdzie limfocyty je neutralizują, zapobiegając w ten sposób tworzeniu się masy krytycznej, z którą organizm nie może już sobie poradzić.

Lekarze nazwali objawy raka u dzieci

Osłabienie, utrata masy ciała, bladość, utrata masy ciała, zmniejszona elastyczność skóry mogą być objawami raka u dzieci, doradca dyrektora Instytutu Badawczego Onkologii i Hematologii Dziecięcej N.N. N.N. Błochin, akademik RAS Vladimir Polyakov.

„Niestety nie ma konkretnych oznak złośliwego nowotworu. Występuje ogólny kompleks objawów guza: letarg, łzawienie, utrata masy ciała, zmniejsza się napięcie skóry, bladość skóry, ciągłe złe samopoczucie. Na początku te objawy są pomijane i traktowane jako zimna choroba. A potem okazuje się, że dziecko ma już zaawansowany proces nowotworowy - wyjaśnił..

Według innego onkologa dziecięcego, doktora nauk medycznych Igora Dolgopolova, zmiany w zachowaniu dzieci, kulawizny, nudności i wymioty rano oraz bóle głowy mogą również wskazywać na obecność guza. „W tym przypadku oczywiście trzeba pilnie skonsultować się z lekarzem i poddać się kompleksowemu badaniu: badaniu krwi, okulistyce, USG jamy brzusznej i innym badaniom wykluczającym raka” - powiedział.

Dolgopolov powiedział, że rak u dzieci zasadniczo różni się od nowotworów złośliwych u dorosłych. Jeśli u dorosłych choroby onkologiczne są nabyte, mogą wiązać się ze szkodliwymi warunkami pracy, stylem życia, to większość chorób onkologicznych u dzieci ma charakter wrodzony związany z zaburzeniami rozwoju płodu. Ponadto nowotwory złośliwe u dzieci zawsze rozwijają się bardzo szybko..

„Wszystkie guzy wieku dziecięcego rosną szybko i są agresywne. W przypadku dorosłych istnieje pojęcie „raka średniego stopnia”, „niskiego stopnia złośliwości”. A dzieci zawsze mają tylko wysoki stopień. Z jednej strony to katastrofa. Z drugiej strony to błogosławieństwo, bo im szybciej guz rośnie, tym bardziej wrażliwy jest na chemioterapię, bo chemioterapia silniej oddziałuje na szybko dzielące się komórki. A ponieważ dzieci nie mają jeszcze chorób, tak jak dorośli - ani cukrzycy, ani nadciśnienia, możemy pozwolić sobie na intensywne leczenie i uzyskanie doskonałych efektów - powiedział lekarz..

Złośliwe choroby krwi stanowią 45% w strukturze zachorowalności onkologicznej u dzieci, podczas gdy ostra białaczka limfoblastyczna do 30%, inne warianty białaczki są mniej powszechne, pozostałe 15% to chłoniaki (chłoniaki Hodgkina i chłoniaki nieziarnicze) - powiedział Polyakov. Pozostałe 55% to guzy złośliwe lite, czyli guzy, które nie rozwinęły się z komórek układu krwiotwórczego. Wśród nich przeważają guzy nerek - nefroblastomy, tkanki miękkie, kości, wątroba, tarczyca, oczy.

Według niego, w Rosji, podobnie jak w krajach rozwiniętych, choroby onkologiczne występują z częstotliwością około 15 przypadków na 100 tysięcy osób poniżej 14 roku życia rocznie. Głównym problemem, z którym borykają się onkolodzy, jest to, że dzieci często przychodzą do nich z zaawansowaną chorobą..

„Zanim dzieci trafią do onkologa, mają czas na wizytę wszędzie: u otolaryngologa, neurologa, chirurga. Z reguły mają zaawansowaną chorobę. Takich przykładów mamy wiele, kiedy dziecko obserwowane jest od dwóch do sześciu miesięcy, wysyłane od jednego specjalisty do drugiego, nie wykazujące żadnej aktywności w zakresie wykluczenia raka. Dlatego konieczne jest zwiększenie czujności onkologicznej zarówno lekarzy, jak i rodziców ”- podsumował onkolog..

15 lutego to Światowy Dzień Dzieci z Rakiem. Według WHO co roku diagnozuje się go u około 300 tysięcy dzieci poniżej 19 roku życia. W krajach rozwiniętych ponad 80% dzieci jest wyleczonych z raka. W wielu krajach o niskim i średnim dochodzie ten wskaźnik wynosi tylko 20%.

Dzieci przeciwko rakowi

Historie walki i zwycięstw

Rak zabija więcej ludzi niż łącznie AIDS, malaria i gruźlica. Każdego roku w Rosji z powodu onkologii umiera około 300 tysięcy osób. I co roku kilka tysięcy dzieci otrzymuje tę diagnozę..

„Wciąż istnieje mit, że raka dziecięcego można leczyć tylko za granicą” - mówi Dina Korzun, jedna z założycieli organizacji charytatywnej Grant Life. „To nieprawda, mamy międzynarodowych lekarzy”. Inną kwestią jest to, że w szpitalach nie zawsze jest wystarczająco dużo miejsc. Dina wie, o czym mówi: „Daj życie” od ponad dziesięciu lat pomaga dzieciom z chorobami onkohematologicznymi i innymi poważnymi chorobami. W Rosji istnieją państwowe kliniki, w których nowotwory u dzieci są skutecznie i bezpłatnie leczone. Ale żeby się do nich dostać, często trzeba stać w kolejce, a czas działa na niekorzyść pacjentów. W niektórych przypadkach pacjenci potrzebują specjalnych leków, na które rodzice nie mają dość pieniędzy. Pomagają im w zbieraniu funduszy na cele charytatywne - i znowu zdradziecko pomaga chorobie.

Rozmawialiśmy z rodzinami bez medialnej wiedzy na temat onkologii dziecięcej. Dwóch naszych bohaterów pokonało raka, inna bohaterka właśnie z nim walczy. Oni i ich rodzice wiedzą na pewno: to tylko choroba, którą można wyleczyć..

„Nie wierzyłem w to do samego końca”. Historia Tamary Ershovej i jej matki Natalii

Tamara przechodzi chemioterapię od września ubiegłego roku. Najpierw była leczona w Orenburgu - została tam wysłana z rodzinnej wioski Tockoje. W styczniu dziewczynka została przewieziona do Moskwy, do kliniki Dima Rogachev. Włosy Tamary jeszcze nie wypadają, ale jej matka wcześniej je obcięła. Tamara wie, przed czym stoi: ta walka z rakiem dla dziewczynki nie jest pierwszą.

Klinika Dima Rogachev to ogromny wielokolorowy budynek, jakby złożony z zestawu Lego. Wewnątrz znajdują się jasne ściany, a na nich rysunki w ramach. I maksymalna sterylność: aby dostać się na oddział, należy założyć ubranie na zmianę, buty i maskę medyczną. Wszędzie są butelki z płynem do sterylizacji rąk. Dzieci przechodzące chemioterapię mają znacznie obniżoną odporność, dlatego uzasadnione są wszelkie środki ostrożności. Gdyby nie oni, klinika bardziej przypominałaby obóz dziecięcy niż szpital. Jego twórcy chcieli, aby dzieci czuły się tu jak najbardziej komfortowo i nie bały się. Nazwa kliniki pochodzi od chłopca leczonego z powodu raka. W 2005 roku napisał do prezydenta Władimira Putina, że ​​chce z nim zjeść naleśniki. Spotkanie się odbyło iw dużej mierze dzięki niej udało się zbudować nowoczesne centrum medyczne. Dima zmarł w 2007 roku. A w klinice nazwanej jego imieniem dzieci są ratowane przez sześć lat. Zainstalowano tu najlepszy sprzęt, którego zakup sfinansowała fundacja „Give Life”. Nadal pomaga młodym pacjentom, np. Płaci za leki, które nie są ujęte w kwotach, poszukuje dawców, którzy przyjeżdżają bezpłatnie oddawać krew dzieciom. Wolontariusze starają się, aby dzieci tutaj były trochę zabawniejsze i spokojniejsze.

Klinika Dima Rogachev jest dobra dla każdego. Ale w całej Rosji jest taka - jedna. Przyjeżdżają tu dzieci ze wszystkich rejonów kraju z najtrudniejszymi przypadkami. Tamara właśnie takie ma.

Choroba, na którą leczy się Tamarę, ma złożoną nazwę - ostra białaczka limfoblastyczna. Zwykli ludzie nazywają to prostszym - rakiem krwi. Po raz pierwszy tę diagnozę postawiono dziewczynce cztery lata temu, w wieku 10 lat. Niemal przez przypadek: oddali krew „na wszelki wypadek” i testy okazały się złe. Dalej - oddział intensywnej terapii do Orenburga i rok chemioterapii. Matka Tamary, Natalia, nie powiedziała córce, na co naprawdę jest chora. Dziewczyna myślała, że ​​ma grypę. W Orenburgu została napromieniowana: założyli maskę, położyli ją na kanapie i umieścili w specjalnym aparacie. Rok później rak ustąpił, a matka i córka wróciły do ​​domu. Nawrót nastąpił we wrześniu 2016 roku.

Byłem w szoku. Nie wierzyłem do samego końca: po raz pierwszy otrzymaliśmy dużą dawkę chemii. Myślałem, że nie będziemy mieli nawrotu. Lekarze twierdzą, że wpłynął na to wiek przejściowy - 14 lat

- Natalia

Jesienią dziewczynka była leczona w Orenburgu, ale nie było możliwości uzyskania remisji. Później w Moskwie stało się jasne, że ten typ białaczki nie reaguje na standardową chemioterapię. Aby uratować dziewczynę, potrzebujesz specjalnego leku, którego nie ma w standardowej kwocie leczenia. 25 opakowań. Prawie 2 miliony rubli.

W pokoju Tamary znajduje się telewizor, łóżko, składane krzesło, szafa i łazienka. Natalia tu śpi, kładąc na noc składane łóżko. Gdyby nie kroplówka, pokój byłby jak pokój w dobrym hotelu. Zakraplacz jest połączony z dziewczyną przez całą dobę. Kiedy kończy się dawka leku, przychodzi pielęgniarka i coś zmienia. Tamara nadal dobrze znosi terapię: boli ją głowa, ale ma też siłę chodzić po korytarzu - oczywiście z zakraplaczem i uczyć się (nauczyciele przychodzą do niej bezpośrednio na oddziale). Cztery lata temu chemia była dla niej znacznie trudniejsza..

„Wiedzieliśmy, że wypadną nam włosy, od razu je ścinamy” - mówi Natalya. „A kiedy zachorowaliśmy po raz pierwszy, od razu też je obcinaliśmy. Włosy sięgały do ​​pasa, uwielbia długie włosy. przed ".

Rodzice często mówią o swoich dzieciach „my”, ale tutaj jest to odbierane w sposób szczególny. Mama spędza z córką całą dobę, dzieli z nią salę szpitalną i przynosi jedzenie ze stołówki. Tylko chemioterapii nie da się podzielić. „Ona jest jedyna z nami, nie ma nikogo innego” - mówi Natalya. Podczas półgodzinnej rozmowy łzy pojawiają się w jej oczach kilka razy, ale powstrzymuje się.

Nigdy nie myślałem, że ktoś bliski może zachorować na raka. I nawet nie zawracała sobie głowy czytaniem o tej chorobie. Słuchałem tylko lekarza. Każdy organizm działa na swój sposób i dla kogoś mogłoby być gorzej. Musimy wierzyć, że wszystko będzie dobrze. Możesz przejść przez wszystko

- Natalia

Mama nie powiedziała Tamarze o raku: dziewczyna odgadła, wpisując w Google jej objawy i metody leczenia. Teraz chce jednego - jak najszybciej wrócić do domu. W międzyczasie ogląda kreskówki, rysuje i często bawi się z młodszymi pacjentami. „Kiedyś powiedziała, że ​​dorośnie i zostanie pedagogiem” - wspomina Natalya. „Może zmieni zdanie. Przeszuka wszystko i zostanie lekarzem”..

Jeśli chcesz pomóc Tamarze, wyślij SMS-a na krótki numer 6162. Treść SMS-a - kwota i słowo „Tamara” (np. „500 Tamara”). Dostępne dla abonentów „Megafon”, „MTS”, „Beeline” i „TELE2”. Kwota darowizny może być dowolna. Nie myśl, że nic się nie zmieni od twoich 100 rubli. Fundusz wielokrotnie sprawdzał: małe kwoty dają miliony.

Możesz również przekazać darowiznę na stronie Tamary w witrynie Fundacji Grant Life.

O innych sposobach pomocy możesz dowiedzieć się na stronie funduszu.

„Po raku katar i kaszel to małe rzeczy”. Historia Tanyi Zharkovej i jej matki Iriny

Tanya ma 18 lat. Jest uczennicą, uczennicą haftu krzyżykowego, ma zaróżowione policzki i ciemne włosy do ramion. Zaledwie pięć lat temu Tanya była łysa, ważyła 38 kilogramów i ledwo mogła chodzić po sesjach chemioterapii..

U Tanyi zdiagnozowano raka krwi latem 2011 roku, kiedy miała 12 lat. Dziewczyna miała ból gardła i została przebadana, wyniki były słabe. Rodzina nie została zaalarmowana: po chorobie organizm nie mógł natychmiast wyzdrowieć. Ale ponowna analiza znowu była zła. „Hematolog spojrzał na mnie i powiedział do taty:„ Nie oczekuj niczego dobrego ”. Wrócili do domu, wezwali karetkę. Tak więc Tanya trafiła do szpitala Morozovskaya, jednej z największych klinik dziecięcych w Moskwie..

Jak to jest być w szpitalu, gdy masz 12 lat i walczysz z jedną z najgroźniejszych chorób? Tanya mówi, że nie miała poczucia walki o życie. Ale głowa mnie nieustannie bolała i nawet przy włączonym świetle było to niewygodne: organizm bardzo źle reagował na chemię. Tanya niczego nie chciała, leżała z twarzą zwróconą do ściany. Mama, która przebywała z córką w szpitalu, też nie była łatwa.

Irina, matka Tanyi, wykształcenie medyczne. „Zrozumiałam, co to grozi” - mówi. „Na początku miałam panikę i histerię. W szpitalu patrzyłam na rodziców innych pacjentów. Rozmawiali, śmiali się… Kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy, pomyślałam:„ Jak można się śmiać w takim stanie ? Z czego możesz się cieszyć? „Ale wtedy zdałem sobie sprawę, że łatwiej jest przetrwać w ten sposób”. Rodzice wspierali się nawzajem najlepiej, jak potrafili. Wieczorami, po położeniu dzieci spać, pili herbatę gdzieś na korytarzu. Irina jest bardzo wdzięczna całemu personelowi medycznemu szpitala w Morozowie: lekarze nie tylko zwracali uwagę na dzieci, ale także pomagali dorosłym nie pokazywać swoim synom i córkom swoich doświadczeń.

Kiedyś było tak: rozmawiasz na korytarzu z lekarzem prowadzącym. A ty już próbujesz zawrócić i iść na oddział, ponieważ nie możesz znieść stresu, a on przerywa: „Nie możesz iść do dziecka w tym stanie. Najpierw się uspokój”.

- Irina

Tanya spędziła w szpitalu około siedmiu miesięcy, tracąc 18 kilogramów. W wieku 13 lat wyglądała na kościstą i nie mogła chodzić: z powodu braku ruchu zanik mięśni. Aby dojść do siebie, trzeba było chodzić. Mama wyniosła córkę z oddziału na ramionach, wsadziła do powozu na podwórku i zabrała na spacer, czasem namawiając, żeby wstała. „Przeszła pięć kroków i powiedziała:„ Mamo, nie mogę, jestem zmęczona ”. Położyłem ją ponownie na krześle, a potem powiedziała:„ Tan, odpoczęłaś? Chodź jeszcze trochę. "Wstała i trzymając się powozu zrobiła jeszcze pięć kroków." Kiedyś udało mi się nawet przejść z oddziału do bram szpitala. Osoba zdrowa nie zauważa, jak pokonuje się tę odległość. Dla Tanyi był to ogromny postęp..

Ciało tak źle tolerowało chemię, że pozostały kurs musiał zostać odwołany. Tanya wróciła do domu, ale nie było łatwiej. Po chemioterapii układ odpornościowy pacjenta jest poważnie osłabiony. Musisz usunąć z domu dywany, książki i zwierzęta, nawet akwarium z rybami: grzyby i alergeny mogą być wszędzie. Musisz czyścić dom kilka razy dziennie. Nie można korzystać z transportu publicznego, ale trzeba chodzić na świeżym powietrzu: to jedyny sposób, aby przywrócić siłę i odporność. Droga z domu do nasypu, która zwykle trwa pięć minut, została pokonana przez matkę i córkę w pół godziny. Na wszystkie spacery braliśmy tabletki i termometr.

Od ponad roku codziennie miałem gorączkę. Nauczyłem się nawet określać to bez termometru. Po prostu czując

Tanya kontynuowała naukę najlepiej, jak potrafiła - w domu, przez Skype i podręczniki. „To było dla niej trudne” - wspomina Irina - „I wydawało się, że nie ma potrzeby obciążać dziecka niepotrzebnymi naukami. Ale zrozumiałam, że musi się uczyć, aby poczuć, że życie toczy się normalnie”. W 2013 roku stało się jasne, że choroba ustąpiła. Tanya wróciła do dziewiątej klasy. Z czasem przywrócono kontakty z rówieśnikami, a włosy odrosły. „Chciałam z powrotem długie włosy, nie lubiłam krótkich włosów” - mówi Tanya. „Chociaż kiedy leżałam, nie obchodziło mnie, jak wyglądam. Fizycznie było źle. Kłamałam i myślałam:„ Kiedy będzie lepiej ”.

Dopiero po pokonaniu raka Tanya zdała sobie sprawę, jak wysoka była stawka w tej walce. „Ale nawet teraz nie uważam tego za wielki bohaterstwo” - mówi - „To tylko choroba, którą należy przezwyciężyć”. Teraz w jej pokoju są książki i obrazy wyhaftowane przez nią krzyżem, a nawet małe akwarium z rybą. Już się jej nie boją.

Oczywiście nie jest to zapalenie wyrostka robaczkowego - wytnij to i zapomnij. Za każdym razem, gdy jest testowana, denerwuję się. Zdrowie Tanyi nie jest w idealnym stanie, ale nie spodziewamy się ideału. Po takiej chorobie katar i kaszel to drobiazgi. Nie zwracasz na nich uwagi

-Irina

„Powiedzieli mi:„ Odliczanie przekroczyło już dni ”. Historia Artema Ryabova i jego matki Julii

Artem miał 12 lat, kiedy zaczął mieć silne bóle głowy, a jedno oko zaczęło mrużyć oczy. „Chodziliśmy do wielu poliklinik, w tym płatnych - mówi Julia, jego matka. - I wszędzie mówili:„ Dlaczego jesteś przywiązany do dziecka, ma on wiek przejściowy ”.

Lekarze mówią: wczesna diagnoza ratuje życie, a wielu ludzi nie można wyleczyć tylko dlatego, że opóźniają do końca podróż do kliniki. Julia zabrała syna do wszystkich lekarzy - od terapeuty po immunologa. Aż w końcu lekarz z polikliniki rejonowej Lyubertsy, do której przywieziono Artema z objawami zakażenia rotawirusem, wysłał chłopca do natychmiastowej hospitalizacji i badania MRI..

Lekarz mówi: „Mamo, usiądź. Czy potrzebujesz amoniaku?” Nie rozumiem. Kontynuowała: „Bez łez i emocji, spokojnie mnie słuchamy i wyciągamy wnioski. Chłopiec ma guza mózgu. I dość duży”. Byłem zszokowany, zapytałem, czym grozi. Lekarz odpowiedział: „Mamo, słyszysz mnie? To guz. Odliczanie nie zaczęło się nawet od kilku dni”.

- Julia

Następnie eksperci powiedzieli: lekarze, którzy wysłali Artema na MRI, muszą postawić pomnik - trochę więcej, a czas zostałby stracony. Chłopiec został wysłany do kliniki Burdenko i wkrótce przeszedł operację. Julia powiedziała synowi, że to operacja zeza. To była prawie prawda: guz naprawdę naciskał na oko od wewnątrz, zmuszając je do mrużenia oczu. Artem domyślił się później, że sam ma onkologię. Na krótko przed operacją przestał rozpoznawać swoich bliskich i wcale nie rozumiał, co się dzieje..

Wycięty guz był wielkości piłki do tenisa stołowego. Lekarz powiedział do mnie: „Czy możesz sobie wyobrazić słoik do analiz? Ledwo go tam wepchnęliśmy”.

- Julia

Po operacji Julia karmiła syna łyżeczką i nauczyła go znowu chodzić. Sprawiła, że ​​wstałem, żeby moje mięśnie nie zanikły. Potem była radioterapia w innym szpitalu. Zwykle dzieci trafiają do niej do szpitala, ale w tym celu musisz poczekać na swoją kolej. „Postanowiliśmy: niech nasze miejsce zajmie jakieś inne dziecko, które przybyło z daleka” - mówi Julia. Codziennie rano przez miesiąc zabierała Artema na terapię. Od Lyubertsy do Kaluzhskaya. „Jak dostać się do pracy” - śmieje się.

Pod koniec grudnia Artem został przyjęty do szpitala Morozovskaya. Wymagane były cztery kursy chemioterapii. „To obrzydliwy stan - wspomina Artem. - W ogóle nie mam ochoty na jedzenie, wymiotuje co pół godziny. Chciałem przespać całą kurację, a potem obudzić się i wrócić do domu”..

Julia przyznaje: od samego początku była przekonana, że ​​wszystko się dobrze skończy. "Lekarz powiedział mi od razu:" Tutaj - bez łez. Wyjdź ze szpitala - płacz, ile chcesz. Ale jeśli się teraz rozpadniesz, stracisz dziecko - wspomina. Bardzo wspierałam fundację Gift of Life - zarówno jej wolontariuszy, którzy starali się, aby pobyt w szpitalu był przyjemniejszy, jak i ludzi, którzy przez SMS-y przekazali pieniądze na leczenie Artema. „Pomogła nam cała Rosja” - mówi Julia. - Te SMS-y - 30, 40 rubli... Nie chodzi o kwotę. I wiedząc, że jeszcze jedna osoba zbliżyła się ”.

Kiedyś moi koledzy powiedzieli mi, że cała szkoła została wyrzucona z powodu jakiegoś ciężko chorego chłopca, ale nikt nie wiedział dla kogo. Potem okazało się - to było dla mnie. Byłem zszokowany. Wcześniej myślałem, że mam tylko trzech przyjaciół w klasie. I wtedy zdałem sobie sprawę, że cała klasa została moimi przyjaciółmi

- Artem

Artem od dwóch lat jest w stabilnej remisji. Jest w klasie kadetów i zajmuje się śpiewem. Mówi, że w przyszłości chce bronić swojej ojczyzny. A może zostać gwiazdą, aby przyjść na pomoc chorym dzieciom w szpitalu - tak jak aktorzy i muzycy przyszli kiedyś do niego na prośbę „Give Life”. Teraz już wie na pewno: raka można pokonać. Najważniejsze, żeby się nie poddawać. „Musisz zrozumieć, że nie jesteś sam w walce z tą chorobą. Że wszyscy ci pomagają”, jest pewien. „Nawet jeśli ktoś nie może wysłać pieniędzy, ale współczuje, to jest pomoc”. A teraz Julia często wysyła pieniądze na leczenie chorych dzieci. „Nigdy nie musisz tracić wiary” - mówi..

Jeśli dziecko ma raka

Jednym z najstraszniejszych testów dla rodziców jest poważna choroba dziecka. Nasze dzieci tak bardzo potrzebują wsparcia, są tak bezbronne i które, jeśli nie my, powinny chronić je przed wszelkimi problemami, nieszczęściami i chorobami. Nawet zwykłe przeziębienie wywołuje u nas niepokój i niepokój, aw przypadku groźnej choroby, w której nie ma gwarancji pomyślnego wyniku, nasila się panika i szok. Kiedy dziecko zachoruje na raka, jego rodzice przechodzą przez te same etapy świadomości żalu jak dorosły, który dowiaduje się, że ma diagnozę raka. Dziecko jest naszą kontynuacją, a jego choroba jest postrzegana jako nasza. Dlatego też rodzice chorego dziecka również potrzebują wsparcia przede wszystkim ze strony profesjonalnego psychologa..

Kiedy dowiadujemy się, że nasze dziecko ma guz nowotworowy, odczuwamy szok i niedowierzanie. Świadomość odmawia dostrzeżenia samej idei choroby onkologicznej. Uważamy, że to jakiś błąd, że postawiono błędną diagnozę, zwracamy się do innych specjalistów i prosimy o dwukrotne sprawdzenie wyników badania. Chcemy mieć nadzieję, że lekarze się mylili, bo tak się dzieje. Czujemy przerażenie i strach przed stratą, wiele innych lęków - nie radzić sobie, nie umieć, nie znaleźć wystarczających funduszy, pomylić się przy wyborze lekarza i szpitala. Wątpliwości pojawią się przy ustalaniu metod leczenia, strach przed operacją, długą i bolesną terapią, można zwrócić się do uzdrowicieli, szukać cudownych leków. Wydaje nam się, że życie się skończyło!

Gniew i wściekłość są prawie nieuniknione. Dziecko nie jest nic winne, to niesprawiedliwe, dlaczego miałby tyle cierpieć? W tej sytuacji nie trzeba bać się agresywnych reakcji, trzeba dać upust złości, bo bez przechodzenia przez agresję w kierunku losu trudno dojść do realnego postrzegania tego, co się stało i zaakceptować sytuację taką jaka jest.

Jesteśmy gotowi zrobić wszystko, aby nasze dziecko wyzdrowiało, bez wahania zamieniło się z nim miejscami, oddało życie, gdyby tylko żyło i miało się dobrze. Staramy się negocjować z Bogiem i losem, aby wszystko się dobrze skończyło.

Jednym z głównych problemów psychologicznych, z jakimi borykają się rodzice dzieci chorych na raka, jest poczucie winy. Czasami nabiera bolesnej skali, przechodzi w stan neurotyczny. Zaczynamy się obwiniać - nie uratowaliśmy dziecka, nie poświęciliśmy wystarczającej uwagi, przekazaliśmy dysfunkcjonalną genetykę, nie zrobiliśmy dla niego wszystkiego, co mogliśmy. Ważne jest, aby jak najwcześniej zdać sobie sprawę, że ani ty, ani nikt inny nie jest winny za to, co się stało, po prostu się stało - dziecko jest chore i można i należy je leczyć. Dlatego jeśli czujesz, że przygniata Cię depresja, lepiej zwrócić się do psychologa lub psychoterapeuty - Twoje dziecko teraz tak bardzo potrzebuje Ciebie i Twojego wsparcia.!

Przezwyciężenie poczucia beznadziejności i użalanie się nad sobą jest konieczne, aby pomóc dziecku pokonać chorobę. To nie jest czas na rozpacz, trzeba się zebrać i zapewnić dziecku wszystko, czego potrzeba, trzeba działać. Pamiętaj - nasze dzieci są bardzo wrażliwe na nasze emocje i nastroje, dlatego pozwól dziecku zrozumieć, że sytuacja jest pod kontrolą, że jesteś jego wsparciem, na którym zawsze może liczyć, przekaż mu swoją pewność, że wszystko będzie dobrze. Uwierz w siebie i nastaw się na to, co najlepsze, wspieraj optymizm u dziecka, wiarę w pomyślny wynik i miłość do życia.

Jeśli w rodzinie są jeszcze dzieci, musisz im wytłumaczyć, co się dzieje, powiedzieć im w przystępny sposób o chorobie, co należy zrobić, jak i jak możesz pomóc chorym, jak go leczyć, że nie można zarazić się chorym. Może się zdarzyć, że zdrowe dzieci czują, że nie poświęca się im wystarczającej uwagi, są zaniedbywane, że bardziej kocha się brata lub siostrę. Konieczne jest zaangażowanie ich w wykonalne prace związane z opieką nad chorymi, a także znalezienie czasu na pełną komunikację z nimi, aby nie pozbawiać ich naturalnych radości i wakacji z dzieciństwa, robić wszystko, aby w domu nie było uciążliwej atmosfery.

Taka sytuacja wymaga spójności rodziny, wzajemnego zrozumienia i wzajemnej pomocy. Nie można kumulować w sobie lęków i napięcia, nie ustępując emocjom, bo prędzej czy później ten przytłaczający ciężar jeszcze się przedrze, ale w destrukcyjnej formie. Ważne jest, aby zjednoczyć swoje wysiłki i podzielić się obowiązkami związanymi z opieką nad pacjentem, zaangażować wszystkich krewnych w pomoc, aby od czasu do czasu dać sobie nawzajem możliwość rozproszenia się i odpoczynku.

Dziecko najlepiej będzie unikać niepotrzebnej opieki w domu. Oczywiście nie można go traktować jako zdrowego i udawać, że nic się nie stało, ale nie należy podnosić choroby do rangi absolutnej i podporządkowywać jej całe życie w rodzinie. Pozwól dziecku robić wszystko, co jest w stanie zrobić, nie izoluj go od codziennych spraw, nie bierz wszystkiego na siebie, pomagaj mu, gdy jest to naprawdę konieczne i stosowne. Ułatwi to radzenie sobie z chorobą..

Po zakończeniu kuracji, gdy dziecko jest wystarczająco silne, należy wrócić do normalnego trybu życia. Możliwość chodzenia do szkoły jest bardzo ważna, ponieważ dla dziecka oznacza to, że przezwyciężyło chorobę i może żyć jak wcześniej. W trybie łagodnym możesz wznowić uprawianie sportu po wcześniejszym omówieniu tej możliwości z lekarzem i zapewnieniu wszystkich środków bezpieczeństwa. Wspomaga powrót do zdrowia fizycznego i psychicznego po długim i bolesnym leczeniu, szpitalach, zabiegach. Ogólnie rzecz biorąc, na każdym etapie leczenia bardzo ważne jest, aby dać dziecku pozytywne emocje i radość, aby utrzymać jego zainteresowanie życiem, może to służyć jako silny bodziec do powrotu do zdrowia..

Niestety w Rosji sytuacja z leczeniem nowotworów wieku dziecięcego jest mniej korzystna niż w rozwiniętych krajach świata, gdyż środki na zakup leków i wyposażenie szpitali, tworzenie specjalistycznych ośrodków medycznych i usług wsparcia oraz zaawansowane szkolenia onkologów są niewystarczające. Niestety zdarzają się sytuacje, w których lekarze, szczególnie w regionach, odmawiają hospitalizacji chorego dziecka, uznając powrót do zdrowia za niemożliwy. Nie możemy rozpaczać! Walcz wszelkimi sposobami o życie i powrót do zdrowia swojego dziecka, kontaktuj się z fundacjami i organizacjami charytatywnymi stworzonymi do walki z rakiem, nawiąż kontakty z dziecięcymi ośrodkami onkologicznymi, które posiadają nowoczesny sprzęt i wykorzystują najnowocześniejsze technologie diagnostyczne i lecznicze - Szpital Dziecięcy nr 1 i Szpital Miejski nr 31 Petersburg, Rosyjskie Naukowe Centrum Onkologiczne im Błochin i Rosyjski Dziecięcy Szpital Kliniczny w Moskwie. Oprzyj się pokusie zwrócenia się o pomoc do uzdrowicieli i uzdrowicieli, aby uniknąć trudnego i bolesnego leczenia, im szybciej zwrócisz się do profesjonalnych lekarzy, tym większe szanse na wyzdrowienie Twojego dziecka.

Nie rozpaczaj - teraz bardzo ważne jest przełamanie stereotypu, że onkologia dziecięca jest nieuleczalna. Nowoczesne terapie mogą wyleczyć do 80% przypadków raka u dzieci. Samo dzieciństwo daje więcej możliwości walki z chorobą i powrotu do zdrowia po leczeniu. Nigdy nie trać nadziei!

Dzieci z onkologią

Na Uralu Południowym rocznie ponad sto dzieci zostaje pacjentami onkologów

Zdjęcie: Artem Lenz

Rak nie oszczędza tylko osób starszych - często jego ofiarami padają młodzi ludzie, a nawet małe dzieci. W ubiegłym roku do onkologów dziecięcych na południowym Uralu dodano 116 pacjentów, a wielu z nich trafia do lekarzy w złym stanie. 15 lutego to Międzynarodowy Dzień Walki z Rakiem u Dzieci. W przeddzień tego dnia postanowiliśmy zapytać lekarza, na jakie objawy rodzice powinni zwrócić uwagę, aby nie przegapić raka dziecka, ponieważ w większości przypadków przy szybkiej pomocy zostanie wyleczony.

Siniaki na miękkich miejscach - powód, by sądzić, że coś jest nie tak z krwią

Według zastępcy naczelnego lekarza Czelabińskiego Okręgowego Dziecięcego Szpitala Klinicznego Onkologii i Hematologii Dziecięcej, profesor Iriny Spichak, około jedna trzecia chorób onkologicznych u dzieci to białaczki - złośliwe choroby krwi.

- Hemopoeza działa na nas przez całe życie, działa bardzo intensywnie, komórki nieustannie podlegają procesom podziału, dlatego też w tej tkance często dochodzi do rozpadu aparatu genetycznego komórek. Ale jeśli organizm jest osłabiony i nie może rozpoznać i zniszczyć zmutowanej komórki, może w pewnym momencie spowodować wzrost guza, wyjaśnia lekarz. - Dlatego przede wszystkim wśród chorób onkologicznych u dzieci oczywiście białaczka.

Białaczka ma dość specyficzne objawy, jeśli znajdziesz je u dziecka, musisz udać się do lekarza.

Irina Spichak niejednokrotnie uratowała życie dzieci

Zdjęcie: CHODKB / Vk.com

- Jeśli dziecko zbladło, jeśli miało siniaki, jeśli dziecko „topi się”, słabnie, zaczęło mniej się poruszać, ma powiększone węzły chłonne, wtedy matka to zauważy i skonsultuje się z lekarzem. A lekarz już się domyśli, skąd pochodzi - od banalnej infekcji lub, nie daj Boże, doszło do naszej choroby - mówi specjalista. - Oczywiście siniaki u dzieci nie są rzadkie, ale jeśli pojawiają się często i nie w tych miejscach, w które zwykle uderzają (łokcie, kolana, przednia powierzchnia podudzia), ale w miękkich miejscach to trzeba spojrzeć, może coś źle z krwią.

Lekarze potrafią wyleczyć większość małych pacjentów z białaczką: jeśli 10 lat temu osiem na dziesięcioro dzieci wyzdrowiało, dziś 90 procent młodych pacjentów ma szansę na zdrowe życie po leczeniu..

Chwiejny chód i poranne wymioty mogą być objawami guza mózgu

Na drugim miejscu pod względem częstości występowania u dzieci - guzy ośrodkowego układu nerwowego.

- Kiedy rodzi się dziecko, jego układ nerwowy jest niedojrzały. Jego układanie jest niezwykle złożonym procesem zachodzącym w macicy, ale nawet po urodzeniu system ten dojrzewa jeszcze przez kilka lat. To właśnie w okresie ciąży prenatalnej dochodzi do załamań mechanizmu, komórki nie migrują zgodnie z daną naturą programu, pozostają niedorozwinięte lub wpadają w „obce miejsce”, a następnie nabierają złośliwych cech i zaczynają się namnażać zgodnie z prawami wzrostu guza - wyjaśnia Irina Spichak..

Takie guzy mogą pojawić się we wszystkich częściach układu nerwowego - w różnych strukturach mózgu lub rdzenia kręgowego z reguły zależą od tego objawy choroby..

„Takie guzy objawiają się zwykłymi objawami neurologicznymi: dziecko może mieć zaburzenia chodu, zmianę pisma, zeza lub podwójne widzenie, konwulsje” - wylicza Irina Spichak. - Powtarzające się wymioty powinny ostrzec: jeśli dziecko regularnie wstaje rano i dopóki nie zwymiotuje, nie czuje się lepiej, to jest złe. Oczywiście zarówno drgawki, jak i wymioty mogą być przejawem jakiegoś rodzaju chorób zapalnych, ale zdecydowanie musisz skonsultować się z lekarzem..

Każde dziecko, które ma do czynienia z onkologią, przechodzi trudną drogę

Zdjęcie: Ilya Barkhatov

Kolejnym niepokojącym objawem są bóle głowy. Często rodzice uważają, że dziecko udaje, ale lekarz radzi, aby w takich momentach przyjrzeć się swojemu dziecku, a jeśli skargi się powtarzają, koniecznie poddaj się badaniu.

„Mamy nastolatkę z Kopejska, która miała takie bóle głowy, że zjadła garściami środków przeciwbólowych, dopóki sama nie wzięła pieniędzy i nie poszła na rezonans magnetyczny” - podaje lekarz. - Tak do nas trafiłeś.

Przy takich guzach operacja jest niezbędna, a lekarze wykorzystują wszystkie możliwości współczesnej medycyny - chemioterapię, radioterapię i terapię protonową, cybernóż.

Trudności w oddychaniu są niepokojącym objawem

Trzecie miejsce wśród chorób onkologicznych u dzieci zajmują chłoniaki, guzy wyrastające z węzłów chłonnych. Pierwszym i głównym objawem jest ich wzrost, ale problem polega na tym, że można zauważyć tylko powierzchowne węzły chłonne, a jeśli przerośnięte tkanki limfoidalne uszkodzone przez nowotwór znajdują się w jamie brzusznej lub za mostkiem, jest to już trudniejsze.

- Pamiętasz sprawę Kopejska z zeszłego roku? Nastolatek miał konglomerat za mostkiem, dziecku trudno było oddychać. Chłopiec sam poszedł na spotkanie - albo był słabo przesłuchany, albo sam nie powiedział wszystkiego. Co to znaczy ciężko oddychać? No cóż, wysłali go do otolaryngologa, który nie znalazł w nosie i gardle niczego, co utrudniałoby oddychanie. Gdyby powiedział: „Krztuszę się, idąc spać”, od razu byłoby jasne, że ma coś w środku, zrobiliby zdjęcie, a dziecko mogło mieć optymistyczne rokowanie - mówi lekarz..

Ponad 90 procent chłoniaków można skutecznie wyleczyć, a dzieci wracają do zdrowia. Najważniejsze, aby jak najwcześniej zauważyć niebezpieczne objawy..

Szpital na wiele miesięcy staje się drugim domem dla pacjentów

Na zdjęciu: serwis prasowy CHODKB

Inne lokalizacje są mniej powszechne, na przykład lekarze południowego Uralu przyjmują pacjentów z mięsakami kości średnio od pięciu do siedmiu osób rocznie, z siatkówczakami (złośliwymi nowotworami siatkówki. - red.) - średnio trzy osoby.

- Mięsaki kości są bardzo złymi guzami i nie można od razu zauważyć tworzenia się w kości. Najczęściej rozpoznaje się je u młodzieży. Dla dużych dzieci, gdy coś boli, zawsze znajdą powód i wytłumaczą sobie: „Uderzyłem, pociągnąłem, potarłem…”. Dlatego często pojawiają się późno. Dzięki tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego diagnoza wciąż się poprawia, ale wyniki leczenia tej lokalizacji są nadal znacznie gorsze - około 70 proc. Dzieje się tak, ponieważ w przypadku stwierdzenia guza w kości często dochodzi do wielu odległych przerzutów - wyjaśnia Irina Spichak. - W takich przypadkach czasami walczymy o życie dziecka przez kilka lat we współpracy z klinikami federalnymi, ale guz wciąż wymyka się spod kontroli.

Jeśli dziecko skarży się na ból, nie jest to niepokojące, ale jeśli często jest zlokalizowane w tym samym miejscu, lepiej jest grać bezpiecznie i skonsultować się z lekarzem.

W przypadku siatkówczaka bardzo ważne jest, aby dzieci poddały się profilaktycznym badaniom lekarskim w terminie, badania przesiewowe przez okulistę dają szansę na złapanie guza na wczesnym etapie..

- W zeszłym roku urodziło nam się dziecko z siatkówczakiem - mama nie poszła na komisję dziecięcą, a gdy mimo to wykryto chorobę, guz miał już dwoje oczu, a teraz staramy się uratować co najmniej jedno oko w ośrodkach federalnych - podaje specjalista przykład.

Objawami siatkówczaka mogą być zeza, mętne oczy, ale jest też jeden nietypowy objaw.

- Podczas fotografowania z lampą błyskową wszyscy widzieli na zdjęciu efekt czerwonych oczu. Jeśli oko jest zdrowe, nie ma guza, wówczas siatkówka odbija błysk czerwoną poświatą. A jeśli pojawi się guz, królik z chorego oka będzie biały - mówi lekarz. - Od 20 lat mamy 44 osoby z siatkówczakiem, cztery z nich na początku podróży nie mogliśmy wyleczyć, bo przypadki były zbyt zaawansowane. Jeden chłopiec stracił oboje oczu, ale żyje, uczy się, pływa i gra na muzyce.

Zdjęcie: Dmitrij Gladyshev (infografika)

Nowotwory narządów wewnętrznych występują również u dzieci i często są ogromne. Niedawno chirurdzy operowali sześciomiesięczne dziecko z guzem nerki. Kiedy formacja została usunięta, nie mogli znaleźć odpowiedniego naczynia do umieszczenia w roztworze konserwującym, a następnie wysłać ten problem do laboratorium w celu zbadania - nie mieścił się w litrowym słoiku!

- Kiedy dzieci są małe, matki kąpią je, głaszczą po brzuszku, uprawiają gimnastykę i masaż. Jeśli zauważysz, że w żołądku jest coś, co wygląda jak gęsta formacja, zdecydowanie powinieneś skonsultować się z lekarzem. Czasami wystarczy spojrzeć na brzuch i od razu widać, że jest asymetryczny, trudno go nie zauważyć. Mieliśmy przypadek, gdy sam czteroletni chłopiec znalazł duży guz w brzuchu - mówi Irina Spichak.

Według statystyk 80 procent dzieci z guzami nerek, a jest to jedna z najczęstszych lokalizacji w narządach wewnętrznych, wraca do zdrowia. Byłoby to w 100%, gdyby nie późne wykrycie. Najważniejsze, aby nie przegapić dzwonków alarmowych, a jeśli dziecko często skarży się na ból brzucha, koniecznie udaj się do specjalisty.

Oczywiście lekarze nie są bogami, mimo poważnej walki rak każdego roku odbiera dzieciom życie. Są choroby, których nie udało się jeszcze opanować, nie mówiąc już o ich wyleczeniu. Ale ja chcę wszystkich uratować.

- Obecnie pracujemy jako zespół multidyscyplinarny, mamy do dyspozycji wszystkich wąskich specjalistów szpitala, mamy dostęp do wszystkich najnowocześniejszych metod diagnostyki i leczenia, najnowszych leków. Przez ostatnie 10 lat wyraźnie współpracowaliśmy z klinikami federalnymi: jeśli pacjent tego potrzebuje, na czas otrzyma przeszczep lub endoprotezę ”- mówi Irina Spichak. - W ciągu ostatniego ćwierćwiecza wyleczyliśmy już ponad dwa tysiące dzieci. Dzieci są dla nas najcenniejsze, muszą żyć i być zdrowe!

Szpital Okręgowy w Czelabińsku skoncentrował wszystkie możliwości pomocy dzieciom zmagającym się z straszną chorobą

Zdjęcie: Ilya Barkhatov

Chcesz przeczytać historie obywateli Czelabińska, którzy pokonali raka?

W Światowy Dzień Walki z Rakiem opowiedzieliśmy historię młodej Czelabinki, która pokonała chłoniaka Hodgkina i teraz pomaga innym w pozytywnym nastrojeniu na lekarstwo.

Chelyabinka Margarita Khairullina zachorowała na raka w wieku 17 lat. Straszna diagnoza - „ostra białaczka” - dziewczynce postawiono niedługo po tym, jak wygrała etap Pucharu Europy w triathlonie. Młody sportowiec musiał pokonać dystans, z którym nie potrafią sobie poradzić nawet dorośli - dwa lata walki o życie. Ale ona to zrobiła.

Siedmioletnia Alisa Litvinova, która walczy z mięsakiem, weszła na scenę i grała w sztuce po chemioterapii i poważnym zabiegu chirurgicznym.

A 14-letnia Polina z Czelabińska rozpoczęła swoją karierę jako „łysa modelka” w ramach nowego projektu dla nastolatków chorych na raka „Molodezhka”.

Jakie rodzaje raka prowadzą na Uralu Południowym u dorosłych i kto jest częściej zagrożony - w naszym materiale.

Wszystko o walce z rakiem i zapobieganiu poważnym chorobom - w specjalnym projekcie 74.RU „Onkologiczny program edukacyjny”.

Chcesz podzielić się swoją historią walki z guzem? Napisz do nas w redakcji, w „VKontakte”, a także w WhatsApp lub Viber pod numerem + 7–93–23–0000–74. Telefon do serwisu informacyjnego 7–0000–74.

Dzieci z onkologią

Chirurg onkolog dziecięcy opowiedział o leczeniu dzieci w Rosji i za granicą.

"title =" Chirurg dziecięcy-onkolog w Wojewódzkim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym nr 1 Siergiej Tuponogow
"itemprop =" contentUrl ">

Chirurg dziecięcy-onkolog Wojewódzkiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego nr 1 Siergiej Tuponogow

W sekcji „Onkologiczny program edukacyjny” na E1.RU odbyło się kilka wywiadów z onkologami, którzy rozmawiali o nowotworach różnych narządów i ich leczeniu. W tej publikacji proponujemy porozmawiać o onkologii dziecięcej: jak pojawiają się nowotwory złośliwe u niemowląt i czy można im zapobiec lub przynajmniej zauważyć na czas. Zadaliśmy te pytania Siergiejowi Tuponogowowi, onkologowi dziecięcemu z Wojewódzkiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego nr 1.

- Siergiej Nikołajewicz, dlaczego bardzo małe dzieci chorują na raka? W końcu nie mają złych nawyków, jak dorośli, nie zdążyli jeszcze zostać dotknięci promieniowaniem i innymi czynnikami środowiskowymi? Kto jest winien - natura czy rodzice?

- Choroby onkologiczne u dzieci w pierwszych latach życia są w większości przejawami różnych zaburzeń, które wystąpiły podczas układania jego narządów i tkanek w czasie ciąży. Mogło to być spowodowane paleniem mamy lub innych krewnych, innymi złymi nawykami lub tym samym promieniowaniem.

Bardzo ważny jest również czynnik genetyczny. Na przykład w naszym ośrodku operowano dwoje dzieci z powodu raka nerki, których tata jest wspólny, a matki są inne. Okazało się, że ich ojciec przekazał gen, który spowodował raka. Dlatego trudno jednoznacznie stwierdzić, kto jest winny. Oczywiście samo dziecko nie jest za nic winne..

Istnieją genetyczne załamania, które występują podczas ciąży u matki, która bardzo surowo traktuje swoje zdrowie. Jest też coś, co jest początkowo dziedziczone, a można temu zapobiec, jeśli małżeństwo na etapie planowania narodzin dziecka konsultuje się z genetyką medyczną. I oczywiście konieczne jest skonsultowanie się z genetykiem, jeśli dzieci w rodzinie cierpiały już na choroby onkologiczne..

Obecnie wiemy o kilku zespołach, kiedy pewne wady rozwojowe u dzieci łączą się z rakiem. W takich rodzinach rodzice muszą bardzo poważnie podchodzić do posiadania dzieci i ich przyszłego zdrowia..

- W ostatnich latach prawdopodobieństwo zachorowania na raka u dzieci jest większe?

- Tak, w ostatnich 10-15 latach obserwujemy wzrost zachorowalności na dzieci. Każdego roku w Jekaterynburgu i regionie Swierdłowsku wykrywamy około 150 przypadków raka u dzieci.

Ale rak dzisiaj - i prawdopodobnie moi koledzy onkolodzy już ci o tym mówili - wcale nie jest wyrokiem. Jeśli dziecko ma guz w pierwszym lub drugim etapie, gdy nadal nie ma przerzutów i nie ma wzrostu do otaczających tkanek, to szansa na całkowite wyleczenie jest bardzo wysoka. 90% dzieci leczymy z takimi etapami, a potem żyją pełnią życia. Jeśli rak zostanie wykryty późno, oczywiście trudniej będzie pomóc dziecku. Ale nawet tutaj odsetek odzyskanych jest dość duży - 70%.

- Im młodsze dziecko, tym lepiej leczony jest jego rak - mówi Siergiej Tuponogow

- Jest pewna różnica, które dzieci są łatwiejsze do tolerowania raka i ich specyficznego leczenia?

- Im młodsze dziecko, tym lepiej leczy się jego nowotwór - łatwiej znosi samo leczenie, a efekty długoterminowe są lepsze. Im starsze, tym bardziej różnorodnych problemów. Do tego dochodzi czynnik psychologiczny, ponieważ nasi starsi pacjenci już rozumieją, co się z nimi dzieje.

- Rak ma „ulubione” lokalizacje dzieci?

- Na pierwszym miejscu wśród dzieci wśród chorób onkologicznych znajdują się guzy mózgu. Następnie pod względem częstotliwości występują guzy układu krwionośnego - białaczka, chłoniaki, limfogranulomatoza, guzy nerek i nadnerczy, wątroba, kości. Istnieją guzy czysto dziecięce - nefroblastomy, które nie występują u dorosłych. U dzieci wystarczająco szybko penetrują przestrzeń zaotrzewnową. Ale dzieci prawie nigdy nie mają guzów płuc, a jeśli tak, są łagodne..

Choroby onkologiczne u dzieci są traktowane inaczej niż u dorosłych. Dla dzieci to bardzo krótki epizod w życiu. Po operacji rozpoczyna się ważniejsza i trwalsza część leczenia - chemioterapia. Jest dostarczany na kursach, które czasami trwają latami. Ale daje też zupełnie inny efekt u dzieci niż u dorosłych: nawet przerzuty z płuc ustępują podczas chemioterapii..

- Siergiej Nikołajewicz, jeśli mówimy o wczesnej diagnostyce raka u dzieci, na co rodzice powinni zwrócić uwagę? W końcu samo dziecko nie może powiedzieć, że coś go boli?

- Od pierwszych miesięcy życia dziecka do osiągnięcia pełnoletności wzmożone osłabienie, depresja, apatia, zmiany apetytu, zmiany w zachowaniu dziecka, w tym zwiększona agresywność, a także nieuzasadnione zmiany nastroju mogą wskazywać na rozwój nowotworu złośliwego. Musisz również zwrócić uwagę na każdy ból: w głowie, klatce piersiowej, brzuchu, kościach, pojawienie się wszelkich powiększonych węzłów chłonnych lub, jak mówią, guzki, pojawienie się wszelkich wysypek na ciele. Innym powodem do niepokoju jest zwiększone krwawienie lub skłonność do szybkiego powstawania siniaków..

We wszystkich tych przypadkach dziecko musi zostać pokazane lekarzowi. Niestety zdarza się, że rodzice wysyłając swoje dzieci do kilku oddziałów naraz, narzekają na lenistwo i niechęć do nauki. Ale w rzeczywistości w tej chwili tracą nieoceniony czas, kiedy dziecka nie trzeba uczyć, ale leczyć.

Chemioterapia w onkologii dziecięcej może trwać latami, ale efekt jest dużo lepszy niż u dorosłych

Z jakiegoś powodu to w dużych miastach rodzice, uważając się za ludzi wykształconych i oświeconych, nie stosują się do najprostszych zaleceń pediatrów. Na przykład powszechnie przyjmuje się, że dziecko po urodzeniu powinno mieć badanie ultrasonograficzne narządów jamy brzusznej po 1 miesiącu, po 6 miesiącach, a następnie po 1 roku. Ale rodzice nie mają czasu lub myślą, że ich dziecko tego nie potrzebuje, ponieważ jest zdrowy. A taki dzieciak na nic nie będzie narzekał.

Moim zdaniem badanie ultrasonograficzne powinno być wykonane właśnie w tych warunkach, w których, nawiasem mówiąc, wyznacza je poliklinika. Dzięki temu możemy bardzo wcześnie wykryć każdy guz i usunąć go na czas. Po roku badanie USG jamy brzusznej należy powtarzać co najmniej 2 razy w roku do piątego roku życia - i to nawet jeśli dziecko nie ma żadnych dolegliwości! Po pięciu latach wystarczy raz w roku wykonać badanie USG. I z mniej więcej taką samą częstotliwością, o ile lekarz nie zaleci inaczej, monitoruj ogólne badanie krwi i ogólne badanie moczu.

- Siergiej Nikołajewicz, mówiąc o diagnostyce - czytając historie dzieci z rakiem, mimowolnie zwracasz uwagę na takie fakty. Na przykład dziecko spadło z roweru, uderzyło się w stopę, a następnie w tym miejscu znaleziono guz. Czy to zbiegi okoliczności, czy można to jakoś wytłumaczyć?

- W medycynie istnieje takie określenie - „objaw wskazującego palca”. W takich przypadkach można przywołać ten objaw lub, jak można to nazwać jeszcze bardziej obrazowo, „palec losu”. Ale moim zdaniem wszystko jest znacznie prostsze i bardziej tragiczne. Kiedy dziecko spada z roweru, a potem skarży się na silny ból w nodze lub ramieniu, przyczyną tego bólu nie jest niestety upadek, ale rosnący guz. Po prostu dorośli nie przywiązują do tego żadnej wagi. A o dolegliwościach dziecka pamiętają dopiero wtedy, gdy postawiono mu straszną diagnozę. Wszyscy spadliśmy z rowerów w dzieciństwie, a gdyby te urazy były przyczyną raka, to co by się stało z nami teraz??

- Kolejne pytanie, zrodzone również po przeczytaniu licznych publikacji w Internecie z zakresu onkologii dziecięcej. Dlaczego dzieci są zabierane za granicę na leczenie? Czym różni się leczenie od tego, które jest u nas przeprowadzane?

- Leczenie w zagranicznych klinikach nie różni się zasadniczo od leczenia rosyjskich lekarzy. Tak, nadal nie mamy wystarczającej liczby indywidualnych technik operacyjnych. Być może gdzieś nie ma wszystkich leków chemioterapeutycznych lub nie ma leków, które nie są zarejestrowane w Rosji. Ale nadal w większości przypadków rodzice zabierają na leczenie za granicą te dzieci, na leczenie których wyczerpaliśmy już wszystkie nasze możliwości, a leczenie za granicą również jest bez gwarancji, to już jest gest rozpaczy. Musisz zrozumieć, że onkologia dziecięca to szczególna gałąź medycyny. Żaden rodzic nigdy nie pogodzi się z faktem, że jego dziecku już nie można pomóc, iw tym nie mogę nikogo winić.

Leczenie w zagranicznych klinikach nie różni się zasadniczo od leczenia rosyjskich lekarzy

Przypomnijmy, że wcześniej rozmawialiśmy o jednej z najczęstszych chorób onkologicznych - raku skóry - z profesorem Kliniki Onkologii i Radiologii Lekarskiej Uralskiego Uniwersytetu Medycznego Siergiejem Berzinem, o onkologicznych chorobach krwi - białaczce - z naczelną hematologiem rejonu swierdłowskiego Tatianą Konstantinową, a on opowiedział nam o raku płuca Andrey Tsoriev, główny specjalista oddziału diagnostyki radiacyjnej w Jekaterynburgu.

Poświęciliśmy kilka publikacji onkologii przewodu pokarmowego. O jego najstraszniejszej lokalizacji - raku trzustki - rozmawialiśmy z doktorem nauk medycznych Michaiłem Prudkowem, o raku żołądka - z głównym chirurgiem miasta Aleksiejem Stolinem. Andrei Oshchepkov, kierownik oddziału koloproktologii Specjalistycznego Szpitala Klinicznego nr 1, opowiedział nam o raku jelita, a Jurij Istomin, ordynator oddziału piersiowo-brzusznego Regionalnego Centrum Onkologii w Swierdłowsku, opowiedział nam o onkologii najbardziej wrażliwego narządu - przełyku..

Ponadto pisaliśmy o typowych chorobach „męskich” i „żeńskich”: naczelny urolog rejonu swierdłowskiego Igor Bazhenov opowiedział nam o „chorobach męskich”, w tym o raku i gruczolaku prostaty, a także ordynator oddziału onkomammologii Miejskiego Szpitala Klinicznego nr 40 Siergiej Demidow i ordynator Kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Uralskiego Państwowego Uniwersytetu Medycznego Tatyana Oboskalova - o najczęstszym i najstraszniejszym raku kobiecym - raku piersi i innych groźnych chorobach kobiecych.

Na koniec, główny onkolog Jekaterynburga, Denis Demidov, powiedział naszym czytelnikom, jak prawidłowo badać bez marnowania czasu i pieniędzy w celu zidentyfikowania objawów onkologii i dlaczego skomplikowane procedury, takie jak MRI lub kolonoskopia, nie zawsze pomagają w tym, a główny chirurg Jekaterynburga, Aleksiej Stolin, mówił o dlaczego teraz nie trzeba bać się operacji onkologicznych.

Zdjęcie: Anton BASANAEV; Artem USTUZHANIN / E1.RU