Cudowne uzdrowienie z raka przez Sakrament Namaszczenia

Opiszę uzdrowienie jednego z moich bliskich znajomych V.A. To było w 1985 roku. Zdiagnozowano u niego raka krwi, jego śledziona była znacznie powiększona i wiele narządów wewnętrznych zostało dotkniętych. Wiedział tylko o śledzionie, ponieważ była zauważalna nawet zewnętrznie. Nie wiedział o raku. Tak powiedziała jego żona L..
Jeden z naszych wspólnych znajomych, A., chciał go o tym poinformować. Napisałem do niego list, ponieważ uważał, że nie można ukryć przed człowiekiem prawdziwego stanu rzeczy w takiej sytuacji bliskiej śmierci. Jednak Opatrzność Boża zdecydowała inaczej. Nie ma ogólnych recept - w każdej sprawie trzeba znać wolę Bożą. Przekazała ten list jednemu z naszych wspólnych znajomych (V.), który powiedział mi, że nigdy wcześniej nie pomyślałaby o takiej myśli, aby zajrzeć do czyjegoś listu, nie mówiąc już o otwarciu zapieczętowanej koperty. Ale tym razem coś, jak mówi, nieodparcie sprawiło, że to zrobiła. Po przeczytaniu listu była przerażona myślą, że może on dotrzeć do V. Natychmiast zaniosła ten list do jego żony L., a ona po przeczytaniu zniszczyła.
V. przeszedł operację: usunięto śledzionę, część trzustki i część żołądka. Jak sam powiedział, było tam wiadro pełne wyrzuconych wnętrzności. Po operacji szybko wyzdrowiał, ale L. powiedziała, że ​​lekarze ją ostrzegali - to nie potrwa długo. Przerzuty miały wpływ na wiele narządów. Tacy pacjenci szybko wracają do zdrowia po operacji, ale potem ich stan gwałtownie się pogarsza i łącznie nie trwają dłużej niż trzy miesiące.
Rzeczywiście, V. chodził bardzo wesoło, śmiał się, mówił, że czuje się dobrze i jak tylko wyzdrowieje, od razu pójdzie do pracy. (To znaczy nie patrząc na fakt, że otrzymał niepełnosprawność z pierwszej grupy). Jednak tydzień później L. przyszedł do nas i ze łzami w oczach powiedział nam, że V. pogorszył się i prawie nie chodzi..
Nie została jeszcze ochrzczona, ale zamierzała to zrobić; Powiedziałem jej, że teraz jest na to czas, może Pan tego od niej oczekuje i jej modlitwy pomogą.

Kilka dni później przyszła do nas ponownie i powiedziała, że ​​V. jest już beznadziejny, że nic nie jadł, a nawet zwymiotował z łyżki wody. Lekarze powiedzieli, że należy stopniowo przygotowywać się do zbliżającego się pogrzebu. Za życia V. zdecydowała się przyjąć chrzest, aby jego stare marzenie spełniło się za jego życia. L. powiedział, że jego stara matka będzie blisko niego, z czego był bardzo zadowolony, i że pilnie pojedzie do Moskwy i tam zostanie ochrzczona zgodnie ze wszystkimi zasadami. (Nawiasem mówiąc, została ochrzczona, jak się wydaje, przez arcykapłana Aleksandra Men, w tym czasie był bardzo popularny wśród inteligencji). Wydawało jej się, że tu w K. obrzęd nie był w pełni wykonany, bo w przypadku braku dużej chrzcielnicy ochrzczonego po prostu oblewano wodą z góry.
L. wyszedł. Po wizycie u V. zapytałem go, czy chciałby poddać się sakramentowi namaszczenia. Odpowiedział, że chce i że przyjdzie do kościoła, znajdzie w sobie siłę.
Otrzymał namaszczenie w kościele Wszystkich Świętych. Zaśpiewał go mój spowiednik, arcykapłan George. I chociaż ksiądz kazał postawić pacjentowi krzesło, V. przez cały czas trwania nabożeństwa stał na nogach..
Nazajutrz zadzwoniłem do niego do domu, powiedział wesołym i wesołym głosem, że jest lepszy i bardzo się cieszy, że jego mama się nim opiekuje, że ma się całkiem dobrze i jak dotąd nie potrzebna była pomoc z mojej strony.
On rzeczywiście szybko przeszedł do zdrowia, a kiedy L. przyjechała z Moskwy jako nowa, ochrzczona osoba, nie mogła uwierzyć własnym oczom: spotkała ją uśmiechnięta radosna V. Długo nie mogła uwierzyć, że V. wyzdrowiał jednak dokładnie po miesiąc po namaszczeniu poszedł do pracy, tj. zaczął pracować jak zwykle, tak jak wtedy, gdy był zdrowy.

Ten incydent był tak oczywistym cudem, że wszyscy wokół nas milczeli z szacunkiem i radośnie dziękowaliśmy Bogu za Jego cudowne miłosierdzie. Nawet moja żona K., bardzo uważna na niezwykłe zjawiska, przyznała bez wątpienia, że ​​„to jest niezwykły przypadek”. Powiedziałem, że być może było to dzięki modlitwom jego świeżo ochrzczonej żony L. Pan, poprzez Sakrament Namaszczenia, przywrócił V.
Już pod koniec 2015 roku rozmawiałem niedawno z V. i L. Jak mi powiedział: jest całkiem zdrowy i dobrze się czuje. „Nasz Pan wczoraj, dziś i na wieki ten sam” (Hbr 13: 8).

Chwała bezdennemu Miłosierdziu, Panie Jezu Chryste! Amen.

Historia mojego leczenia raka

Witaj mój przyjacielu!
Przede wszystkim powiem, że jeśli trzymasz ten list w dłoniach, oznacza to, że zdecydowałeś się dowiedzieć, jak nie zachorować na poważne dolegliwości lub się ich pozbyć..
Ten list niekoniecznie jest skierowany do tych, którzy szukają drogi do wyzdrowienia, ale do wszystkich, którzy czasami myślą o utrzymaniu dobrego stanu swojego ciała przez całe życie. To, co mi się przydarzyło, mojemu zdrowiu w wieku 35 lat, było bardzo smutne, choroba nadal jest uznawana w oficjalnej medycynie za nieuleczalną. Uważam się za szczęściarza, bo pozostałem przy życiu, a nawet względnie zdrowy, najważniejsze - chcę wszystkim ludziom powiedzieć, że taką chorobę jak rak można wyleczyć bez operacji. W tym liście odwoławczym odzwierciedlam wszystkie moje działania, które podjąłem, aby wyleczyć się z raka.
Teraz zdradzę Ci kilka sekretów, których nauczyłem się od mędrców - mistrzów medycyny alternatywnej, a także z wielu książek, które przeczytałem po chorobie, którą zachorowałem - rak odbytnicy.
Przede wszystkim wyjaśnię ci, dlaczego guzy powstają w ludzkim ciele. Trudno w to uwierzyć, ale to, co napiszę poniżej, przyszło mi do głowy nie tylko w trakcie studiowania książek, ale także z własnego doświadczenia. Sam Mitrofan Konstantinovich Frolov (niestety zmarły w 2003 r.) Również mi o tym opowiedział i wierzę mu, ponieważ on i jego żona Lydia Fedorovna Loginova-Frolova uratowali mi życie, wisząc na włosku, pod koniec 2000 roku.
Wszyscy ludzie, w tym ty, bardzo często słyszą od siebie różne historie o tym, jak ktoś gdzieś umarł na raka, a wszystko to jest przedstawiane z takim wyrazem, żałują, że prawie wszyscy ludzie wierzą, że ta choroba jest nieuleczalna. Mówią o tym w komunikacji miejskiej, piszą w gazetach, pokazują w telewizji, zapowiadają w radiu... Mówi się o tym tak często, że nikt już nie tylko wierzy, że ta choroba jest nieuleczalna, ale też zaczyna się zastanawiać, jak sobie z nią poradzić zdarzył się ten sam smutek. Medycyna wymyśla wszelkiego rodzaju drogie leki, urządzenia, urządzenia do napromieniania, które przenoszą śmierć na całe ciało, chemioterapię i inne śmiertelne wynalazki. Kobiety często komunikują się ze sobą, aw ich rozmowach pojawia się wiele skarg na ich zdrowie, środowisko, pod wpływem którego w organizmie rozwijają się guzy nowotworowe, że wiele z nich umiera z powodu tej choroby. Potem pamiętają wszystkich znajomych i nieznajomych, którzy z tej choroby udali się do następnego świata.
A co ostatecznie dzieje się z naszą świadomością? Zdajemy sobie sprawę, że raka jako choroby nie można wyleczyć! Nasze myśli, codziennie uzupełniane o coraz to nowe informacje o zmarłych z powodu nowotworów i tysiącach chorych, stopniowo programują naszą podświadomość na negatywne działania! Tak, my sami wyhodowaliśmy guz w naszym ciele! I dokładnie w tym miejscu, którego najbardziej się boimy, o którym najczęściej słyszymy. Jak tylko pojawi się strach, 80% choroby jest gwarantowane! Sam możesz zobaczyć, że niektórzy ludzie chorują, a inni nie. Co więcej, oboje prowadzą dokładnie ten sam tryb życia, piją wodę z jednego źródła, jedzą to samo jedzenie, oddychają tym samym powietrzem. Ale ci, którzy absolutnie nie przejmują się tymi ranami, rozmawianiem o chorobach, nie chorują! Nie mają czasu na zastanawianie się, nie mają czasu, aby bać się chorób, są zajęci innymi rzeczami, inne myśli są w ich głowach, a dziedziczność nie ma z tym nic wspólnego. My - ludzie - zdajemy sobie sprawę, że gdyby wśród naszych bliskich byli pacjenci z tą chorobą, to nie moglibyśmy tego uniknąć i... ze strachem czekamy na dzień, w którym zostaniemy powiadomieni o strasznej diagnozie! (Nie chodzi tylko o onkologię, ale też o zupełnie inne choroby).
Guz pojawia się dokładnie w takiej postaci, jaką sobie wyobrażamy; u wszystkich chorych ma różne formy, które nie są do siebie podobne. Sami tchniemy życie w ten guz! Dajemy jej część naszej świadomości. A teraz mamy w ciele żywy, inteligentny organizm, uosobienie naszego Strachu. Ten organizm zaczyna rosnąć, żywiąc się naszym ciałem, naszą krwią, psuje i torturuje. A jego racjonalność tłumaczy się również tym, że ma zdolność rozmnażania się! Dzieci tej strasznej choroby zostały pobłogosławione przerzutami dzięki medycynie. Dorastają, ponownie odżywiając się naszym ciałem, przynosząc nam niesamowite cierpienie, któremu towarzyszy potworny ból i bezsenność. Konsekwencje są znane - osoba umiera. Leki nie pomagają, radioterapia (radioterapia) nie pomaga, chemioterapia nie pomaga, czarownicy, uzdrowiciele, uzdrowiciele i inni uzdrowiciele też nie pomagają. Powstaje pytanie: jak można się wyleczyć? Dlaczego słyszymy o cudownych uzdrowieniach wielu ludzi, których uznano za nieuleczalnych? Okazuje się, że nawet czwarty stopień raka może bardzo szybko pozostać tylko w strasznych wspomnieniach byłego pacjenta. Ale wiadomo, że przy tym stopniu raka lekarze powiadamiają krewnych pacjenta, że ​​medycyna jest tutaj bezsilna, a mu został miesiąc lub dwa, sugerują stosowanie środków odurzających w celu złagodzenia cierpienia.
Część wyjaśnienia, jak leczyć, zawarta jest w mojej historii. Krótko o niej:
Wszystko zaczęło się tak. W 1992 roku, po ukończeniu instytutu, otrzymałem przydział pracy do mojego rodzinnego miasta. Poszedłem do pracy jako inżynier w kopalni. Musiałem wspinać się po lawie ze stromym spadkiem warstw w górę iw dół. Z nadmiernego wysiłku w odbytnicy pojawiła się krwawiąca szczelina. Oczywiście kupiłem świece na hemoroidy. Próbowałem inaczej... Krew zniknęła, potem pojawiła się ponownie, krew jest szkarłatna, zdrowa. Kiedy wszystko zaczęło się krępować, w 1995 roku zmienił pracę, przeszedł do prywatnej firmy. Moja praca polegała na odprawie celnej towarów (eksport-import). Potem zaczęły się podróże służbowe. Odpowiedzialność wzrosła wielokrotnie! Echelony z węglem trafiały na stacje graniczne, gdzie mieszkałem w domach dla kolejarzy, a moim obowiązkiem było: zdekredytować węgiel, który dotarł na stację graniczną, dokonać odprawy celnej z przejściem kontroli i certyfikatów oraz przesłać go do Mołdawii bez rozładunku -gony. Było ciężko, ale wszystko się udało, tylko czasami nie spałem przez dwa dni, biegałem od stacji do stacji, wypełniając po drodze formularze dokumentów (w pociągu). Najtrudniejszą częścią mojej podróży służbowej była komunikacja z przebiegłymi skorumpowanymi urzędnikami z różnych urzędów państwowych. Należą do nich organy celne, administracja kolejowa, kolejowe urzędy towarowe. stacje, izby handlowe, jednostki certyfikujące i wszelkiego rodzaju kontrole (środowiskowe, radiologiczne, fitosanitarne...). To komunikacja z „śliskimi” nieuprzejmymi ludźmi prowadziła do ciągłego stresu, pogarszanego złymi warunkami życia i odżywiania… A pęknięcia odbytu zaczęły sprawiać mi duże kłopoty. Wypłynęło dużo krwi, która ostatecznie stała się czarna. Źle spał, silny piekący ból w odbytnicy sprawiał, że myślał tylko o tym, jak go stłumić. Wtedy nie mogłem w ogóle spać, tylko siedziałem… Cierpiałem też na długotrwałe zaparcia z różnych powodów: długi pobyt w samochodzie, jedzenie złej jakości jedzenia, połykanie źle przeżutego jedzenia. Kiedy wróciłem do domu w Gorłowce, natychmiast zwróciłem się do lekarzy. Było to pod koniec listopada 2000 roku. W tym czasie guz jelita był ogromny, uniemożliwiał mi siedzenie prosto na krześle, ale po raz pierwszy zauważyłem jego obecność w kwietniu 2000 roku (wtedy wyczuwalna była solidna formacja około 2 cm). Sen w tym czasie już całkowicie zniknął, wieczorami nastąpiło zaostrzenie choroby, nieustanny palący ból w odbytnicy. Ze zmęczenia czasami po prostu wysiadałem i tylko w pozycji siedzącej. W szpitalu przepisano mi badanie endoskopowe. Po nim chirurg imieniem Biełenky z grymasem odesłał mnie do Doniecka, do szpitala Kalinin, skąd zostałem przekierowany na oddział proktologiczny w Burn Center, gdzie po krótkim spotkaniu lekarza-proktologa Lwa Karapetowicza z profesorem Nininoszwilim, powołując się na brak sprzęt został wysłany jeszcze dalej - do Donieckiego Centrum Przeciwnowotworowego...
Wsadzili mnie do szpitala. Lekarz z izby przyjęć (sala 18) powiedział mojej siostrze, że facet miał wczoraj operację i jest szansa, że ​​jest za późno... Przed operacją zaproponowali leczenie: chemioterapię i radioterapię. Najpierw uczniowie próbowali umieścić cewnik w lewej nodze od wewnątrz powyżej kolana. Coś nie zadziałało, ktoś został wezwany, ale to też nie zadziałało, musiałem trzykrotnie wstrzyknąć znieczulenie miejscowe w nogę, bo co pół godziny, a przed oczami był nieprzyjemny obraz rozerwanych mięśni. Jakoś to ujęli... ale cała chemia z cewnika wpłynęła do łóżka. Kilka dni później zdecydowali się wstrzyknąć do żyły podwójną dawkę. Również co drugi dzień naświetlano je pięcioma promieniami rentgenowskimi („promieniami”). Stan zdrowia był gorszy niż kiedykolwiek. Płonęło spalone jelito. Zgasił go, wyciskając go z tubki bezpośrednio do odbytu kremu z rokitnika. Uśmierzył cierpienie na krótki czas. Na zgięciu ramienia pojawił się ogromny siniak po nie do końca udanej próbie podania mi kroplówki przez małego studenta Yanochkę? Obserwując, co codziennie dzieje się w szpitalu, chciałem wbić kulę w moją skroń. Lub, jeśli wiesz, jak, sprzedaj komuś swoją duszę, gdyby tylko nie bolało! Zrozumiałem, że gdybym zgodził się na operację i stał się niepełnosprawny w wieku 35 lat, moja rodzina musiałaby się mną opiekować. Dla mnie osobiście jest to bardzo upokarzające, haniebne. Chciałem pojechać gdzieś daleko - na przykład na Sachalin, aby nikt nigdy nie wiedział, gdzie zniknąłem, aby moi bliscy nie cierpieli z umierającym synem, mężem, bratem. Myśli były bardzo złe, w nocy czasami szlochałem cicho, wiedząc, że to już koniec (diagnoza to trzeci etap raka odbytnicy). Duża ilość już czarnej krwi, strawionej przez guz, wypłynęła z odbytu wraz z kałem. Ktoś umierał prawie codziennie w szpitalu. Wielu pacjentów wyglądało jak więźniowie obozu koncentracyjnego, zakleszczeni igłami i zawinięci w plastikowe torby z rurkami do zbierania wydzielin. Kolor skóry tych ludzi był szaro-żółto-zielony. Podłoga pachniała ludzką biegunką. Okno w toalecie jest wybite, wpada śnieg, toalety nie są czyszczone przez długi czas. Praktycznie nie ma gdzie się umyć, w łazience nie ma zatrzasku. Mężczyźni i kobiety byli pospiesznie myci w jednym pokoju, nadzy, zdając sobie sprawę, że nie ma sensu się wstydzić siebie nawzajem. W oczekiwaniu na zabiegi na I piętrze budynku pacjenci zamarzali w nieogrzewanych korytarzach. Uderzyła mnie ogromna liczba osób, które odwiedziły „promienie”. Dla wielu w szpitalu nie było miejsca, przyjechali pociągami elektrycznymi, autobusami, zostali napromieniowani i wyjechali. Przyznano mi miejsce dzięki notatce pana A. (z Gorlovskaya onkologii) do kierownika oddziału proktologii ośrodka przeciwnowotworowego, pana B., w pracy, którą próbował dyrektor. W oddziale nr 4 na 4 piętrze (w Japonii 4 to liczba zgonów, a ja o tym wiedziałem...?) Ze mną leżały: kierownik składu węgla z Dobropola, szef milicji mariupolskiej, weteran wojenny - dziadek, górnik - posiadacz dwóch rzędów chwały górnika i były skazany. Ci ludzie mogli zapłacić za leczenie lub mieli korzyści i szacunek. Połowa z nich przeszła wcześniej operację, teraz przez całe życie co pół roku muszą odwiedzać szpital w celu wstrzyknięcia do krwi takiej substancji chemicznej jak platyna. Skóra tych ludzi była rzeczywiście platynowa. Obraz nie jest dla osób o słabym sercu.
Po siedmiu dniach takiego piekła moja siostra przyniosła do szpitala artykuł zatytułowany „The Blowing Prophet”. Na początku nie czytałem tego artykułu, w nic nie wierzyłem, chociaż wcześniej czytałem o metodzie Szewczenki (masło z wódką) i chciałem spróbować na sobie. Następnego dnia moja siostra nalegała, żebym przeczytał sto! Nie było dokąd pójść…. Pierwsze wrażenie po przeczytaniu: nadzieja! Potem zamiar i prawie pewność, że jest - wątek do zdrowia! Ponadto w Ługańsku w tym czasie byli ludzie, którzy mieli wyciąg, o czym jest mowa w artykule. Co minutę czekałem na dzień, w którym będę wypisywany ze szpitala, aby pojechać do Ługańska do tych ludzi (Frolovs). Przed operacją masz całe dwadzieścia pięć dni na wewnętrzne oparzenia od radioterapii po wyleczenie i ustąpienie biegunki. Po przeczytaniu artykułu zauważyłem, że mój nastrój się poprawił! Postanowiłem nie mówić nikomu o ekstrakcie, dopóki nie sprawdzę jego działania na sobie. Każdego dnia straszne obrazy tego, co działo się w szpitalu, wywoływały we mnie złe myśli. Potem znowu wyciągnąłem spod poduszki artykuł „Szalony prorok”, przeczytałem go jeszcze raz… i znowu poprawił mi się nastrój! Ten artykuł stał się dla mnie najważniejszą modlitwą! Czytam go ponownie pięć - siedem razy dziennie! O czym to jest? Krótko opiszę. Pewien mołdawski profesor Michaił Pietrowicz Todica zachorował na zapalenie korzonków nerwowych do tego stopnia, że ​​nie mógł zawiązać sznurówek na butach. Doszło do tego, że zaczął myśleć o samobójstwie, ale postanowił nie poddawać się bez walki. Oto kilka linijek z tego artykułu (pełny tekst jest dostępny na mojej stronie internetowej):
„... Ale stary żołnierz zebrał się w sobie i zdecydował: jeśli umarł, to szukał wyjścia, a nie bezwładnie oddalał się. Rozumował prawie po filistyńsku. Jakie jest najpotężniejsze źródło fitoncydów? Być może orzech (koneser i miłośnik folkloru Michaił Pietrowicz przypomniał sobie kilka opowieści o „gwieździe Jowisza”, jak nazywano orzech w starożytnym Rzymie). Jaki jest najsilniejszy środek, który przenika do tkanek organizmu? Benzyna, nafta. Wybuchowa benzyna natychmiast opadła na bok i zatrzymała się na nafcie. Ekstrakt z zielonego orzecha kero-niebieskiego był wynalazkiem dosłownie wymyślonym z głowy. Zrobiłem to, sprawdziłem, nałożyłem kompres na dolną część pleców - i po raz pierwszy ból ustąpił. Po drugie, trzecie, dziesiąte... Ból nie powrócił. A po drodze odkryto cud. Od początku wojny, przez ponad ćwierć wieku, w pośladkach pozostawały infiltrujące niezliczone zastrzyki w szpitalu wojskowym. I tak ustąpiły, chociaż kompresy zostały umieszczone w dolnej części pleców. Wiesz, oszustwo, wyciąg bije guzy ?! Ponadto Todika nagle zauważyła, że ​​przeziębienie gdzieś zniknęło. Wcześniej fatalnie regularne zmiany pór roku (to jest po 1942 roku, kiedy zamarzł na stepie między Wołgą a Donem) minęły na dobre. Jeśli samouzdrawianie myślącej osoby jest konwencjonalnie nazywane nauką, to tutaj zastosowano metodę indukcyjną. Po zapaleniu korzonków nerwowych i przeziębieniach następowało zapalenie błony śluzowej żołądka, zapalenie gruczołu krokowego, zapalenie stawów, odmiedniczkowe zapalenie nerek, nadciśnienie, stwardnienie, zakrzepowe zapalenie żył, niedokrwienie, schizofrenia, marskość wątroby, niektóre rodzaje niepłodności i... czarny demon dolegliwości - rak. Lista chorób jest wystarczająca, aby albo zmienić Akademię Nauk Medycznych na naftę, albo nadal sprawdzić Todikę u psychiatry. Oczywiście to drugie się spełniło, ponieważ w naturze zawsze jest coś, co wymaga minimalnego zużycia energii..
Podczas gdy przyjaciele i koledzy Todiki po cichu pozbywali się rwy kulszowej i zapalenia gruczołu krokowego, nie podnieśli alarmu w obozie Eskulapa. Ale pierwszy, który został wyleczony z raka, stał się sygnałem do ataku na aroganckiego uzdrowiciela.
Być może Michaił Pietrowicz nie naruszyłby monopolistycznego prawa imperium onkologicznego do leczenia chorych aż do robienia papierowych kwiatów. Na szczęście sam naukowiec wiedział, że w każdej nauce - a medycyna nie jest wyjątkiem - istnieją całki nietrywialne. Nawet jeśli nauczyłeś się klikać je po kryjomu, bądź cicho - w przeciwnym razie poczujesz się nieswojo. Milczał. Jednak krok po kroku rozdawał butelki ekstraktu dla już beznadziejnych. Cóż, jeśli pacjent zostanie wysłany do domu z przychodni onkologicznej z rakiem stopnia 4, to ryzyko zniknie. W końcu batalion karny nie ryzykuje - przed nami pewność.
Kiedy listy z podziękowaniami od skazanych, zasadniczo wskrzeszonych, zaczęły gromadzić się w indeksie kart, Michaił Pietrowicz radował się z naiwności i rozsądku. Tymczasem krzyki Ministerstwa Zdrowia stawały się coraz ostrzejsze. Jak to jest - dać ludziom kero-sin, a nawet wewnątrz? W końcu jest rakotwórczy! Ale mężczyzna żyje, ale musiał umrzeć. Mimo wszystko jest to niemożliwe - nafta jest szkodliwa. Dobra, powiedzmy. Ale chlor jest również szkodliwy. Ale chlor sodu zniknął - zwykła sól kuchenna. Więc ekstrakt z orzechów nafty wcale nie jest tym samym, co nafta... Kiedy dwie osoby kłócą się, jedna z dyplomem, a druga bez, prawo jest po stronie tego, który nic nie robi... (Następnie naukowcy dowiedzieli się o leku Todiki, ustalono organizację, która zgodziła się sfinansowanie badania wynalazku i stworzenia nowego leku - Todikamp). Ujawniono również nieznane wcześniej zalety. To-dicamp okazał się najlepszym środkiem gojącym rany - przewyższył najbardziej znany szwajcarski lek. Stabilizuje układy tkankowe, czyli zwiększa odporność tkanek na działanie nowotworów. Oznacza to, że w niedalekiej przyszłości Todikamp to nie tylko lekarstwo na raka, ale także środek zapobiegawczy na straszną chorobę. Eksperymenty na małpach wykazały, że nowy lek nie powoduje zmian u zdrowych zwierząt, pomaga zmobilizować rezerwy organizmu. Eksperymenty na we-shah, szczurach, królikach i świnkach morskich nie tylko rozwiały obawy dotyczące mutagenności, alergenności i immunotoksyczności leku, ale także były mile zaskoczone: Todikamp sześciokrotnie zmniejszył liczbę zgonów zarodków i wrodzonych deformacji. Jeśli spojrzysz w jutro z nieco przedwczesną odwagą, czy ludzkość nie otrzymała klucza do przełamania impasu od szybkiego wzrostu kretynów, oligofreników i idiotów??
Powstał więc nowy lek, który obiecuje pozbyć się wielu przewlekłych i trudnych do leczenia chorób... Wynaleziony przez Todikę ekstrakt nafty wcale nie był niebezpieczny, rakotwórczy, jak zastraszał mołdawskie ministerstwo. Przedział toksyczności leku wynosił około 250 - 300. Oznacza to, że tylko wtedy, gdy dawkę zwiększano tyle razy, mogło powstać niebezpieczeństwo. Ale tak jest w przypadku większości produktów aptecznych. Weź tę samą aspirynę, zwiększ jej dawkę dziesięciokrotnie - a masz w rękach truciznę... ”
Powiem też, że po pierwszym przeczytaniu artykułu „Przeklęty Prorok” tej samej nocy miałem niesamowity sen, zapamiętany w najdrobniejszych szczegółach. Pamiętam ten sen nawet teraz, jakbym go nie śnił, ale to wszystko wydarzyło się w rzeczywistości… Obudziłem się z zachwytem i ulgą. Uważam za stosowne opisanie tego niesamowitego snu:
Śniło mi się, że zbliżam się nocą do kościoła oświetlonego księżycem. Ksiądz stoi przy wejściu i bierze mnie za rękę, mówi, że na mnie czekał i zaprasza mnie, żebym poszedł z nim do kościoła. Weszliśmy do środka. Ogromny ikonostas, bardzo piękny, z wieloma ikonami, wzbudzał zachwyt. I tak ksiądz otworzył drzwi w ikonostasie i zaprosił mnie do siebie. Weszliśmy do ciemnego pokoju. Batiushka powiedział, że chce mi pokazać film, który pokazuje wszystkim parafianom, takim jak ja. Zgodziłem się obejrzeć ten film bez wahania. Następnie przeszliśmy przez kolejne drzwi i znaleźliśmy się w słabo oświetlonym, bardzo długim pokoju. Podłoga, ściany i sufit tego pomieszczenia były wykonane z desek. Widać było, że las jest świeży, nie tracąc jeszcze naturalnego koloru, a nawet zapachu. Z jakiegoś powodu boczne (długie) ściany tego pomieszczenia nie były proste, ale wypukłe, w kształcie trójkąta. W jednym z nich zaobserwowano małą dziurę. Batiushka powiedział, że w pokoju, z którego przyszliśmy, była kamera filmowa, a wiązka z niej wchodziła przez tę dziurę. Następnie przekręcił przełącznik i jasny promień wpadł do pokoju przez dziurę w ścianie, zamieniając się w trójwymiarowy obraz na środku tego długiego pokoju. Obraz można było oglądać pod każdym kątem, był po prostu niesamowity, ale jak w fantastycznym filmie. Zaczął się film, niektóre miasta z lotu ptaka, ludzie, ptaki, błękitne niebo, chmury... Nie pamiętam dokładnie tego, bo nagle babcia powiedziała, że ​​w tym pokoju mogę trochę polatać, za co muszę tylko odepchnąć się od podłogi… Odepchnąłem się… i… poleciałem. Nigdy nie doświadczyłem nic piękniejszego niż to, co się wtedy ze mną działo…. Latałem w górę iw dół po ogromnym pokoju w górę iw dół, po samym suficie z dużą prędkością i po prostu latałem łatwo... W tym czasie film ciągnął się bez zatrzymywania... Nie zwracałem na to uwagi, chciałem latać. A ksiądz stał na dole i obserwował mnie. Nie czułam strachu. Ale nadeszła pora i ksiądz zaprosił mnie, żebym do niego wrócił. Film się skończył i zapadła cisza. Otworzyły się kolejne drzwi, przez które weszliśmy prosto na dziedziniec kościoła, dokładnie tam, gdzie weszliśmy. Batiushka spojrzał mi w oczy i zaproponował, że tu przyleci. Oderwałem się od ziemi, poleciałem w górę około metra i płynnie opadłem z powrotem... Potem, niezależnie od tego, jak skoczyłem, nic mi nie działało, co bardzo mnie zdenerwowało. Ale ksiądz powiedział, że nie czas jeszcze, żebym latał, i zaproponował, że polecę tam, skąd przybył…. Obudziłem się z uśmiechem, zachwytem i zaskoczeniem! A ja poczułem się zupełnie inaczej... I wtedy zdałem sobie sprawę, w jakim pomieszczeniu pokazano film, w którym leciałem... To była najprawdziwsza trumna od środka, z rombowymi ścianami...
Teraz mogę powiedzieć, co się ze mną stało podczas czytania artykułu. Jest tam napisane o leku, dzięki któremu tysiące ludzi wyleczyło się z raka i wielu innych chorób. Można się śmiać z tych słów, ale artykuł powstał w czasach sowieckiego reżimu, kiedy cenzura zupełnie nie wpuściła do prasy niezweryfikowanych lub fałszywych informacji! Więc prawda jest tam zapisana! Okazuje się, że piosenkarz Kobzon, kosmonauta Popovich i poeta Oshanin byli leczeni tym lekiem. Często ponownie czytając ten artykuł, stopniowo przeprogramowywałem swoją podświadomość, aby odzyskać siły po zastosowaniu tego konkretnego ekstraktu! Proszę zauważyć, że na początku mojego listu pisałem o zaprogramowaniu naszej podświadomości na wzrost guza w organizmie w wyniku negatywnych informacji otrzymywanych przez mózg ze źródeł medialnych i od różnych ludzi. Mój sen był rodzajem znaku, że jestem na właściwej drodze do uzdrowienia..
Po 10-dniowym pobycie w szpitalu, napromieniani pacjenci, tacy jak ja, mają prawo do 25-dniowego „urlopu”, aby spalona błona śluzowa jelita wróciła do normy i była gotowa do operacji usunięcia guza. Następnego dnia po wypisaniu ze szpitala (15 grudnia 2000 r.) Przewieziono mnie do Ługańska, do Frolovów. Mitrofan Konstantin-Novich przez cztery godziny rozmawiał ze mną, opowiadał o sobie, o wojnie, o wpływie stref geopatogennych lub złych ludzi na ludzi. Frolovowie poprosili mnie o rozebranie się do pasa, zbadali moje plecy, najwyraźniej szukając przerzutów, ale ich nie znaleźli. Następnie Mitrofan przetestował mnie z jakimś wynalazkiem, przypominającym drut ze sprężyną obracającą się w drewnianej rączce. Kilkakrotnie przejechał tym urządzeniem wzdłuż mojego tułowia i powiedział, że moja skorupa energetyczna została całkowicie zniszczona, złamana i wszystko, co na mnie działało, to moje serce, a nawet wtedy o 15 procent. Frolov usunął ze mnie obrażenia, za które zapłaciłem drobiazg w porównaniu z kosztami w szpitalu. Podczas usuwania zniszczenia przed oczami pojawił mi się obraz tamtego wiosennego poranka, kiedy ziemia z cmentarza spadła mi na głowę z ostatniego piętra domu, sąsiad sypał się z powodu kłótni z rodzicami... Kupiłem od Frolovów butelkę magicznej nalewki, o której przeczytałem w artykule „ Przeklęty prorok ”oraz kilka książek, w których Mitrofan napisał mi na pożegnanie słowo i włożył pieczęcie, które miał pełny worek w różnych językach! Po usunięciu uszkodzeń wszystkie moje czakry działały w 100 procentach, pole energii zostało przywrócone! Mitrofan nauczył mnie chronić się przed złymi oczami i usuwać z siebie obrażenia. Frolov powiedział również, że w żadnym wypadku w domu lub mieszkaniu nie powinno być produktów z drewna topolowego. To jest drzewo wampirów. W dawnych czasach ludzie, którzy chcieli zrobić paskudne rzeczy swoim wrogom, wrzucali do domu trzon topoli lub wręczali im tzw. Krzyż "rakowy" wykonany z topoli. Z biegiem czasu wszyscy ludzie w tym domu zmarli na nieznane choroby..
Wróciłem do domu, zacząłem zażywać ekstrakt... i zaczęło się... Najpierw zaczęła się straszna biegunka (biegunka), śluz opuścił jelita i tego śluzu nie można było powstrzymać, trzeba było zawiązać plastikową torbę w jednym miejscu, aby wyjść z mieszkania. To był wynik radioterapii! Wraz z biegunką wystąpiły skoki temperatury, bóle jelit, wątroby i nerek. Czasami moja głowa była bardzo zawrotna, ciągle miałem mdłości, ale nie było wymiotów. W produktach wypróżnianych, oprócz krwi i śluzu, kiedyś ze zdziwieniem zauważyłem coś w rodzaju niebieskiego jajka o średnicy około 1,5 cm, później dowiedziałem się od znajomego lekarza, że ​​tak mogą mieć kamienie w jelitach. Krew nie była już czarna, ale szkarłatna, ponieważ cała odbytnica pękła od strasznych, nieznośnych skurczów mięśni podczas przesuwania śluzu w jelicie... Taki stan walki organizmu z tym, co do niej wlano, w tym z nalewką, trwał około 15 dni... Ulga przyszła na Nowy Rok 2001. Podczas wizyty usiadłem na płaskim stołku i nagle poczułem, że nie muszę już przechylać ciała na bok, bo nic nie stoi na przeszkodzie! Zaczął też strasznie swędzieć bezpośrednio w ognisku guza. Już 9 stycznia 2001 r. Wiedziałem już na pewno, że za jelitami praktycznie nie ma guzów, aw jelitach „kalafior”, który był zwinięty i stwardniały w kraterze, nadal swędził! Wtedy zdecydowałem, że odmówię operacji. Nawiasem mówiąc, Frolov, dowiedziawszy się, że mam i nadal mam pęknięcia w odbytnicy, powiedział sali prosty przepis na pozbycie się tej dolegliwości, bez użycia licznych czopków, naparu nalewki rumiankowej do odbytu, wprowadzenia kawałków ziemniaków, parowania nad dymem czosnkowym i innych mądrość... Przepis jest prosty: ćwierć puszki zwykłego smaru i ćwierć puszki miodu włóż do półlitrowego słoika, połowę słoika zanurz w gorącej wodzie i wymieszaj czymś, aby oba składniki były rozgrzane i wymieszane do uzyskania gładkości. Powstałą maść przechowuj w lodówce. Przed użyciem namocz wacik i włóż do odbytu przed snem. Zostaw to na noc. Rano wszystko wyjdzie wraz z wypróżnieniami, nie będzie pęknięć. Frolov Mitrofan dał mi trochę tej maści, która została z nim, po nałożeniu jej w domu krwawe wydzieliny całkowicie zniknęły w ciągu jednej nocy!
Charakter guza: w większości przypadków wygląda jak kula lub jajko w bardzo gęstej skorupce, której nie rozpuszcza żaden lek wymyślony przez naukowców. Czasami błony guza nie można przebić strzykawką. Wewnątrz znajduje się żywy organizm, który ma swoje wady, zalety i wady. To jest hermafrodyta. Jeśli przynajmniej milimetr lub jedna komórka pozostanie w ludzkim ciele z guza usuniętego przez chirurga, to wkrótce będzie to dokładnie ten sam guz, ale jeszcze bardziej zgorzkniały przeciwko tobie. A operowane ciało ludzkie jest bardzo osłabione przez znieczulenie, działanie różnych leków. A lekarze nie zawsze mają czas na usunięcie nowego guza, pojawiają się czarne dzieci guza: przerzuty... Todikamp, ​​ze względu na swoją zdolność penetracji, trafia bezpośrednio do łupiny guza, fitoncydy orzechów, jak mali kawalerzyści, zaczynają siekać jego skorupę szablami. A twarda skorupa wokół ciała tej infekcji stopniowo się rozpuszcza. Kiedy guz jest „pozbawiony”, z pomocą ekstraktowi przychodzi odporność człowieka, białe krwinki (leukocyty). Obrzęk kurczy się, wysycha i ostatecznie wypala się całkowicie. Zdecydowanie musimy pomóc ekstraktowi zabić tę nieczystość. Poniżej wyjaśnię, jak to zrobić. To dokładnie te sekrety, o których mówiłem na początku mojego listu. Jak już powiedziałem, sam Mitrofan Konstantinovich Frolov powiedział mi o nich! Opowiadam niektóre sekrety z własnego doświadczenia, bo w ciągu 20 dni udało mi się zniszczyć znienawidzony guz, który osiągnął wielkość dużego kurzego jaja! Po zabiegu pozostał tylko kalus, silnie swędzący, który po kilku miesiącach zniknął całkowicie. Następnie, 15 grudnia 2000 r., Mitrofan Konstantinowicz spojrzał mi w oczy i powiedział, że jeśli guz ustąpi lub znacznie się zmniejszy, to muszę znaleźć siłę, aby odmówić operacji zaplanowanej na 10 stycznia 2001 r. Zabawne było dla mnie obserwowanie lekarzy, którzy badali mnie 9 stycznia i nie znaleźli tam tego ogromnego stworzenia w kształcie jajka. Nie mogli uwierzyć własnym oczom, przeglądając zdjęcia rentgenowskie, które wyraźnie wykazały niedrożność jelit. Podczas gdy onkolodzy ustalali przyczyny tajemniczego zniknięcia guza, rozmawiałem z dwoma tuzinami pacjentów, którzy byli leczeni tak samo jak ja. Żaden z nich (!) Gdyby guz się zmniejszył, ale tylko ból był stłumiony; po zażyciu antybiotyków i leków o działaniu narkotycznym pojawił się sen. Stąd wniosek: fakty przedstawione w artykule „Prorok Ohajannaya” są prawdziwe.
Zamieszanie zaczęło się, gdy ogłosiłem, że operacja została odwołana! Przybiegli lekarze i pacjenci. Krewni, którzy przyszli do mnie wieczorem (moja żona, siostra i zięć) trzymali się za ręce, obiecali pokryć wszystkie koszty operacji. Pacjentów nazywano słabeuszami, tchórzami. Ale stałem mocno. Lekarz prowadzący Stanislav Zolotukhin, który przygotował do tego czasu ogromną listę leków i urządzeń do operacji, przyznał, że mam raka odbytnicy (wcześniej tego nie powiedział, nie wolno im powiadamiać pacjentów o strasznej diagnozie, ale zwykle mówią: że są tak zwane komórki „przejściowe” i jakby dokładna diagnoza była zwykle ustalana dopiero podczas operacji... takie kłamstwo!). Lekarz prowadzący dał mi 2 miesiące, zanim zacznie się rozwijać nowy nowotwór złośliwy, maksymalnie sześć miesięcy, po czym przywiezie mnie tutaj, na 4 piętro SPOC. W odpowiedzi na moją zdecydowaną odmowę zaproponował jednak, że następnego dnia skonsultuje się z samym profesorem Bondarem (kierownikiem oddziału onkologii i ogólnie znaną osobą, kierownikiem Kliniki Onkologii na Donieckim Uniwersytecie Medycznym). Spotkanie odbyło się następnego dnia rano. Wychodząc na styczniowy chłód z tego cuchnącego zakładu, byłem szczęśliwy, to były nowe narodziny! Tylko moi krewni bardzo mnie irytowali swoją perswazją, żebym zgodził się na operację, więc byłem gotów pobiec pieszo do Gorłowki!
Profesor był ze mną szczery, powiedział, że efekt jest przejściowy, a guz (to, co z niego zostało) trzeba usunąć, ale niestety nie da się zachować moich dotychczasowych funkcji. Wladyka przyznała, że ​​podczas operacji należałoby usunąć część zwieracza (okrężny mięsień, który zwęża lub zamyka otwór odbytu podczas skurczu), w wyniku czego należy zszyć odbyt, a aby wysłać naturalną potrzebę na bok, wyjmuje się rurkę - kolostomię... ja - 35-letni młody chłopak! Słysząc takie słowa w końcu zdecydowałem się opuścić mury szpitala i odrzucić WSZYSTKIE proponowane metody leczenia.!
Od tego dnia nigdy nie byłam u onkologów, zbieram jedynie zaproszenia na badanie onkologiczne, które znajduję w drzwiach mojego mieszkania co roku w lutym. Na mojej stronie http://shurhen.mylivepage.ru zamieściłem kserokopie tych zaproszeń, a także wszystkie dostępne dokumenty dotyczące mojej choroby, ponieważ nie wszyscy ludzie wierzą w leczenie raka bez operacji.
Poniżej szczegółowy opis moich działań, które doprowadziły do ​​pozbycia się raka odbytnicy III stopnia! Muszę od razu powiedzieć, że nie jestem szamanem, nie czarodziejem, jestem zwykłym człowiekiem, któremu udało się pokonać śmiertelną chorobę. Nie zmuszam nikogo ani nie agituję do zrobienia tego, co zrobiłem. Każda osoba ma prawo wybrać metodę samoleczenia!

A więc PRZYKAZANIA, z których wiele obserwowałem codziennie, aż zdałem sobie sprawę, że choroba została pokonana:
1. Ogólnie nie jedz cukru i słodyczy! Ulubiony przysmak guza nowotworowego jest słodki! Cukier karmi raka! To zdanie znajduje się w prawie wszystkich książkach M.K. Frolov i L.F. Lo-ginova-Frolova. Nie otrzymując słodyczy, guz przestanie rosnąć i zamarznie. Możesz tylko kochanie.
2. Żuć wszystkie pokarmy, cokolwiek to jest, aż w ustach zamieni się w płyn. Dopiero wtedy połknij. Po pierwsze, osoba zjada szybciej. Po drugie, żołądek nie musi pracować aż do wyczerpania, jak to się dzieje po połknięciu niezgryzionych kawałków. Po trzecie, złagodzi zaparcia, które są pierwszą przyczyną setek chorób, zwłaszcza cukrzycy. Wykluczy to zatykanie organizmu żużlami, zatrucie wątroby toksynami z dużego nagromadzenia kału. Zawsze jedz (żuj!) Kapustę lub sałatki przed posiłkami. Po zakończeniu przyjmowania pokarmów stałych nigdy nie jedz płynów (soków, serwatki...). Dopiero po upływie co najmniej godziny. Zawsze zaczynaj posiłek od pokarmu płynnego, a zakończ pokarmem stałym! Długo żuj jedzenie! Im dłużej żujesz, tym szybciej jesz, a im mniej jesz, tym dłużej będziesz żyć! Często jestem pytany, które ze wszystkich przykazań jest dla pacjenta najważniejsze. Właśnie to uważam - żucie jedzenia do stanu płynnego.!
3. Przestrzegaj diety, a mianowicie: jedz kapustę (lepsza kapusta kiszona), marchew, buraki, pomidory (beczkowe, kwaśne), ogórki i inne warzywa. Owoc. Czosnek (.) - 4 ząbki dziennie, cebula, zioła, musztarda, chrzan. Z diety należy wykluczyć (lub ograniczyć ich spożycie do minimum) produkty zawierające skrobię (galaretka, ryż, ziemniaki, kasza manna), które rozkładają się w organizmie na glukozę. Nie jedz mięsa wołowego, wieprzowego. Możesz zjeść bardzo mało mięsa drobiowego, ryb (najlepiej gotowanych), trochę smalcu. Jedz mniej pokarmów bogatych w białko i cholesterol (mleko, masło). Wyeliminuj z diety czarną herbatę i kawę (w trakcie kuracji). Możesz pić herbatę zieloną lub ziołową, owoce cytrusowe: pomarańcze, cytryny, grejpfruty. Dieta doprowadzi guz do rozpaczy, zacznie się panika. Najlepszą rzecz o diecie napisał A.S. Kresh-top, który wyleczył swoją idiopatyczną chorobę (zapalenie żołądka, jelit, trzustki, wątroby, nerek i jelita grubego) otrzewnej i pępowiny prostą kwaśną marynatą pomidorową. Jego szczegółowa historia jest dostępna w archiwum plików mojej witryny.
4. Nie pij wody z kranu! Też dobrze! A przegotowana woda zawiera zanieczyszczenia szkodliwe dla zdrowia! Kup koagulant „Crystal” (http://giacint.favorites.net.ua/o_produkte_giacint.php) „Danal” (http://www.danal.dp.ua/produkt.htm), „Iva” lub podobny w aptekach i tylko nimi oczyszczaj wodę. Inne filtry są praktycznie bezsilne (szybko się psują, zatykają). Pij tylko wodę oczyszczoną w ten sposób! Tylko na tej wodzie gotować zupy i barszcz. Tylko w tej wodzie do produkcji marynat i dżemów. Zakupiona woda wystarczy, ale jest droga.
5. Weź Todikamp - zgodnie ze schematem, który zastosujesz w celu leczenia swojej choroby. Nie polegaj TYLKO na jednym leku! Todikamp to „skalpel”, a trzymająca go „ręka” to Twój mózg! (więcej na ten temat poniżej). Oprócz Todikampu można stosować inne środki, suplementy diety, preparaty ziołowe, biosorbenty (polecam MIKOTON ukraińskiej firmy „Amrita”). Być może ktoś chce leczyć chorobę truciznami (akonit, cykuta). Uzdrowiciele nie radzą łączyć leczenia z truciznami z Todi-Camp, chociaż sam Todikamp nie jest trucizną.
6. Codziennie na czczo (rano - przed śniadaniem, wieczorem - przed obiadem) wypijać sto puszek następującego napoju: jedną łyżeczkę miodu i jedną łyżeczkę octu jabłkowego rozpuścić w 1 szklance ciepłej wody. Nigdy nie mieszaj miodu w gorącej herbacie lub gorącym mleku! Pod wpływem wysokich temperatur (powyżej 40 stopni) właściwości lecznicze miodu stają się trujące! (http://www.vedablog.ru/?p=31) Nie zapomnij o tym i powiedz wszystkim! Wypiłem nawet tę miksturę zamiast herbaty. A kiedy chciałem tylko ugasić pragnienie, zawsze dodawałem łyżeczkę octu jabłkowego do szklanki wody.
7. Codziennie wykonuj ćwiczenie „Złota rybka” (jeśli pozwala na to stan zdrowia)! To trzecia z sześciu zasad zdrowotnych Nishi. Szczegółowy opis realizacji tego ćwiczenia jest dostępny na mojej stronie internetowej (Sześć zasad zdrowia Niche). Wykonując to proste ćwiczenie, wyhodujesz sobie nowy kręgosłup, odsuną się od niego sole, wyprostujesz podwichnięcia, zmiękczą skamieniałe ścięgna. Przecież często na ulicach widać ludzi z rezydentów, którzy kuleją, wleką nogi, chodzą, pochylają się w śmiesznych pozach. Przepraszam! Oni sami są za to winni! Ci ludzie nie mają pojęcia, że ​​wykonując ćwiczenie Goldfish przez trzy minuty dziennie, mogą teraz grać w piłkę nożną na równych warunkach z 15-latkami! Załączam krótką instrukcję, jak wykonać to ćwiczenie, ale lepiej przeczytać książkę Mayi Gogulan „Pożegnaj się z chorobą”. Ta książka jest warta grosza, a przedstawione w niej fakty są bezcenne! Proszę nie zapominać o pozostałych 5 prostych ćwiczeniach według niszowego systemu zdrowotnego (twarde łóżko, mała poduszka, ćwiczenia na naczynka).
Ćwiczenie „Złota rybka” wykonuje się w następujący sposób. Pozycja wyjściowa: połóż się na plecach twarzą do góry na płaskim łóżku lub na podłodze; rzuć ręce za głowę, rozciągnij je na pełną długość; rozciągnij nogi na ich pełną długość, połóż stopy pod kątem prostym do ciała (prostopadle do ciała); skarpetki (palce) cały czas należy przyciągać do twarzy. Pięta i uda (szczególnie okolice podkolanowe) Połóż dłonie pod kręgami szyjnymi (zegnij łokcie, przyciśnij całe ciało do podłogi: połącz nogi, podciągnij palce do twarzy, wszystkie „wybrzuszenia” (czyli tył głowy, barki, miednica, łydki, pięty) dociskaj do podłogi Ćwiczenie: w tej pozycji rozpoczynaj szybkie wibracje (wibracje) ciała od prawej do lewej strony, jak szybko pływająca ryba Ćwiczenie to należy wykonywać codziennie rano i wieczorem przez 1-2 minuty (lub licząc od 120 do 240), w tym przypadku wydłużony, wciśnięty i wciśnięty w podłogę kręgosłupa powinien leżeć nieruchomo, tylko stopy, stojące prostopadle do ciała, a tył głowy oscyluje od prawej do lewej.
Kiedy wykonujemy ćwiczenie Goldfish, problemy ze stawami kręgosłupa (podwichnięcia) są korygowane. To odciąża naczynia krwionośne i zakończenia nerwowe (czyli korzenie nerwowe) od niepotrzebnego nacisku, atrofii, przecieku; w ten sposób zapewnione jest lepsze krążenie krwi dla komórek ciała i nerwów obwodowych. „Złota rybka” porządkuje nerwy wychodzące z obu stron kręgosłupa, odciąża je. Ćwiczenia sprzyjają pulsowaniu żył, które są rozmieszczone w całym ciele i są bliżej skóry. Są one przeznaczone do powrotu krwi z narządu do serca, przepuszczając produkty rozpadu (mocznik i toksyny) po drodze przez skórę. Dlatego ćwiczenie „Złota rybka” ma na celu ułatwienie pracy serca i oczyszczenie skóry. Ćwiczenia są również przydatne w leczeniu chorób nerwowych i psychicznych, których z roku na rok przybywa. Głównym powodem są zaparcia! Aby oczyścić jelita, „Goldfish” należy wykonywać 2 razy dziennie!
Ćwiczenie poprawia krążenie krwi. W efekcie poprawiają się fizjologiczne funkcje wszystkich układów i narządów, koordynowana jest praca zewnętrznego i wewnętrznego układu nerwowego, poprawia się ukrwienie każdej komórki organizmu, poprawia się postawa i poprawia krążenie krwi. Ponadto poprawiają się funkcje jelit, wątroby, nerek, skóry, serca, mózgu..
8. Mitrofan Frolov powiedział mi, że guz nie toleruje, gdy jest wypierany! Rozumie wszystko, słyszy naszą mowę, czyta nasze myśli! Musisz na nią krzyczeć, karcić (gdy nikt nie słyszy). Muszą istnieć takie zwroty: „Nowotworze, wynoś się ze mnie!”, „Wynoś się z mojego ciała!”, „Nie chcę, żebyś był we mnie!”, „Przeszkadzasz mi, odejdź!”, „Nienawidzę ty! "," Zabiję cię! "," Z tobą źle się czuję, jesteś dla mnie wyjątkowo nieprzyjemny, brzydki draniu. " Tchnij w swoje słowa całą nienawiść do niej, całą swoją pogardę! Na pewno to poczuje. Opuści Twoje ciało (wyobraź sobie jej wykrzywiony grymas, zobacz, jak płacze). Kto jest zadowolony, gdy słyszy takie wypowiedzi skierowane do niego? Poczuj się jak zwycięzca! Osobiście codziennie przez 10 minut wypuszczałem guz, w wyniku czego umierał..
9. Przed leczeniem konieczne jest usunięcie obrażeń od dobrego uzdrowiciela. To bardzo ważna czynność, skoryguje energię ciała, uporządkuje ciało subtelne (eteryczne). Następnie usuń z siebie obrażenia, oczyszczając trzykrotnie czakry środkiem dłoni prawej dłoni. Jak to zrobić, opisano szczegółowo w książce M. Frolov, V. Frolov „Purification. Ludowe metody oczyszczania i leczenia ciała. " Mitrofan powiedział, że bez usuwania obrażeń nie oczekuj uzdrowienia! Muszę od razu powiedzieć, że prawie każdy uzdrowiciel powie ci, że masz zepsucie i doda do jego leczenia. Dlatego na mojej stronie w sekcji „Archiwum plików” zamieściłem dokument „Uszkodzenie. Diagnostyka i leczenie ”. W tym pliku kilkadziesiąt stron uczą ludzi, jak sprawdzić, czy są uszkodzenia, a jeśli tak, to jak je naprawić. Frolov nauczył mnie usuwać z siebie obrażenia w ciągu kilku minut. Zacytuję tę ważną wiedzę. Musisz stanąć przed otwartym oknem, postawić zapaloną świecę na podłodze. Trzy razy poproś Pana w jakiejkolwiek formie, aby pomógł usunąć z mnie krzywdę. Następnie wykonaj następujące czynności: środkiem prawej dłoni przeciągnij trzykrotnie przez środek górnej części głowy, zacznij przesuwać dłoń nieco do tyłu i opuść dłoń z czoła, jakby strząsając resztki z głowy bezpośrednio na świecę. To jest oczyszczenie pierwszej czakry. Druga czakra znajduje się mniej więcej między brwiami. Wyczyść go w ten sam sposób, zaczynając od czoła, i strząśnij go z czubka nosa na świecę, również trzykrotnie. Trzecia czakra w dole szyjnym pod szyją, oczyść ją, zaczynając od brody, wyrzucając ją z klatki piersiowej. W przypadku czwartej czakry splotu słonecznego poprowadź środek dłoni przez tę czakrę od klatki piersiowej i na zewnątrz brzucha. Ostatnia piąta czakra znajduje się w pępku, jest również czyszczona, cofając się nieco wyżej i opuszczając rękę z kości łonowej. To wszystko, bez uszkodzeń! Najważniejsze w tej metodzie usuwania uszkodzeń jest trzymanie środka dłoni wzdłuż osi ciała, bez przesuwania dłoni na boki. Takie usuwanie szkód należy przeprowadzić po wizycie w szpitalu, zatłoczonych miejscach, uczestniczeniu w cudzych kłótniach i skandalach, komunikowaniu się z osobami, które Twoim zdaniem są złe, w czasie depresji lub migreny, smutnego stanu.
10. Jeśli czytasz modlitwę, nie czytaj jej jak bajki...! Wyobraź sobie, że klękasz przed tronem Najwyższego! Za twoimi ramionami są miliony cierpienia, a teraz twoja kolej. Pan patrzy w twoje oczy, kładzie Swoją rękę na twojej głowie i odmawiasz modlitwę, którą słyszy cały wszechświat! Wtedy Bóg cię usłyszy. I to pomoże. Czytałem modlitwy i spiski zaczerpnięte z książek Mitrofana Konstantinowicza Frołowa: „Leczenie raka”, „Uszkodzenia i ich leczenie metodami ludowymi”, „Pomóż sobie”, „Uzdrów się”. I wyobrażałem sobie, jak Stwórca kładzie mi rękę na głowie, czułem z tego nieopisaną radość. Powiem również o bojaźni Bożej. Nie ma potrzeby bać się Boga! Kiedy nas stworzył, nie miał zamiaru utrzymywać ludzi w strachu. Po prostu kochaj Go, staraj się nie łamać Jego przykazań i nigdy nie bój się nikogo. Jeśli uda ci się złamać prawa Boże, poproś o przebaczenie przed ikoną i świecą, przeczytaj modlitwę wdzięczności, a On na pewno wybaczy, ponieważ kocha nas - grzeszników! Modlitwy są bardzo dobre, aby chronić człowieka przed chorobą, a aby rozpocząć uzdrowienie, zrób komuś dobry uczynek, abyś mógł być wdzięczny z serca (wykop ogród starszej pani, przenieś niewidomego przez ulicę, kup jedzenie dla słabych, nakarm bezdomnego kociaka)! Ktoś mi powiedział, że religia zabrania czytania spisków. Drogi, spiski to złe te, które mają na celu złe uczynki, to znaczy ze szkodą dla osoby! Wszelkie metody są dobre dla uzdrowienia ukochanej osoby. Jest wiele religii, a niektóre zabraniają na przykład mycia wodą? Lub zmuszania do składania ofiar z niefortunnych zwierząt. To normalne? Bądź człowiekiem, zrozum sam, co jest dobre, a co złe. Życie według cudzych głupich reguł jest nudne i ponure. Nie zamieniaj się w ślepą owcę, którą ktoś prowadzi, gdzie chce.
11. Nie pij dużo alkoholu podczas leczenia wyciągiem! Alkohol wchodzi w reakcję z naftą, konsekwencje są nieprzewidywalne. Wyjątkiem jest czerwone wino, takie jak Cabernet, które zaleca się przyjmować do 100 gramów dziennie, spowoduje to wzrost spadającej hemoglobiny. Możesz również pić nalewki z wódki lub koniaku w małych dawkach (kilka łyżek dziennie).
12. Jeśli palisz, lepiej rzucić! I zapomnij o tym nawyku na zawsze! Unikaj społeczności palaczy! Staraj się nigdy nie wdychać zapachu nikotyny! Człowiek wymyślił kata w postaci papierosów, który codziennie go powoli zabija...
13. Medytuj! M. Frolov bardzo poważnie zalecił praktykowanie medytacji - reprezentacji mentalnej! Osobiście wymyśliłem jedną metodę, która polega na tym: Wyobraziłem sobie guz wewnątrz siebie jako kulkę nici o średnicy około 5 centymetrów. Jeden koniec jest wewnątrz kuli, a drugi przywiązałem mentalnie do bębna podnośnika podnoszącego windę, który znajduje się w budynku centrum przeciwnowotworowego w Doniecku. Wyobrażałem sobie wyraźnie, jak wyrywa się ze mnie nić pokryta brązowym śluzem, czarnymi skrzepami, jak ta nić z mojego ciała została wciągnięta w powietrze na wysokości 100 metrów do tego bębna i ciągle wokół niego nawijana. W tym samym czasie plątanina w moim ciele maleje. Co więcej, nie można od razu rozwinąć całej kuli, tylko pół milimetra dziennie od jej średnicy! Za 20 dni piłka się rozwinie. Musisz wyraźnie wyobrazić sobie miejsce, w którym nić wychodzi z twojego ciała, to miejsce będzie mrowić, jeśli wszystko wyobrazisz sobie poprawnie. Nić nawinięta na bęben windy powinna rozpalić się w Twojej wyobraźni! Następnie kilka słów o medytacji.
Prawdziwa medytacja to specjalny stan zanurzenia w czymś, co jest obserwowane lub wykonywane. Obrazy i myśli, nieoczekiwane i zaskakujące, przychodzą same. Nauczone osobno, można je następnie połączyć w łańcuch podróży mentalnych.
Prowadź trening w spokojnym miejscu. Z biegiem czasu medytacja staje się możliwa w każdych warunkach. Bardziej celowe jest medytację rano, między 4 a 8 rano, wieczorem między 19 a 20 i tuż przed zaśnięciem. Ćwicz 3 - 5 razy w tygodniu przez 15 do 40 minut. Przestudiowałem wiele reprezentacji mentalnych polecanych nie tylko w radżajodze, ale także w innych źródłach. Przede wszystkim podobała mi się połączona medytacja kilku poglądów, której szczegółowy opis na prośbę moich znajomych podam poniżej:
Szczyt skały, żółty kamień, wyrastają z niego drzewa - sosny. Właśnie minęła burza. Na igłach widoczne są krople deszczu. Pełen komfort w temperaturze! Przez wierzchołki drzew można zobaczyć piękne, błękitne niebo. W mojej duszy jest święto. Ty - nagi - szybujesz nad strumieniem, który w żółtym kamieniu zrobił sobie rynnę. Woda w strumieniu jest żywa i chłodna. Spada z klifu, który znajduje się 10 metrów od Ciebie. Woda nie spada na ziemię, ale w pionową jaskinię, która rozciąga się do magmy... i tam woda wypala się całkowicie. Wielkość rynny: głębokość jednego metra, szerokość półtora metra, brzegi zaokrąglone, polerowane, bardzo malownicze, gładkie. Powoli zanurzasz się w strumieniu. Głową. Oddychasz spokojnie, przyjemny chłód wokół ciała…. i… kropla po kropli woda zaczyna przenikać do organizmu. Słyszysz, jak płynął jak strumień... potem strumień, obmywając wszystkie narządy, a szczególnie kieruj strumień do wątroby i do miejsca, w którym guz boli lub się znajduje... Widzisz, jak już płynie z pięt i otworów pod pępkiem nie czysta woda, ale mętna, najpierw biała, potem ciemniejsza, szara, brązowa, czarna... zniknęło błoto, śluz - to choroby, urazy, przeżycia, strach, kłopoty... Teraz zacznij zdejmować włosy. Wszystko! Odpadają i są unoszone przez wodę do środka ziemi... następnie zdejmują skórę, bezboleśnie, całkowicie spokojnie rozdzielają się ze skórą, teraz widzisz swój układ mięśniowy... woda zrywa mięśnie, widzisz, jak się złuszczają i są porywane, a to zabawne (, wyślij tam układ krwionośny... potem organy wewnętrzne... wszystko znika... widzisz tylko swój szkielet... zacznij i wyrzuć go, zacznij od pięt i do czaszki... potem się przetoczy... Twoja Dusza pozostała, czysta, wolna, radosny, bardzo mądry. Ale nadal musisz żyć! Wśród ludzi. Dlatego Stwórca daje ci nowe ciało! Zasługujesz na to! Zacznij zbierać szkielet, białe kości, nowe, bez skazy i złogów soli i zasad! Potem od strony głowy przychodzą i nerki, serce, wątroba, jelita, żołądek, pęcherz… ogólnie wszystko, co tam mamy. Wyobraź sobie te narządy jako nowe zabawki dla dzieci, czyste, piękne, kolorowe. Cóż, wyobraź sobie sam kolor, na przykład serce, czerwony, wątrobiany brąz, nerki prawdopodobnie siarka e lub niebieskie, białe jelita. Zebrane. Wymień układ krążenia! Wszystko jest nowe, krew przepadła... Skóra rośnie. Różowawy. Następnie włosy, tylko w tych miejscach, w których chcesz, aby rosły (po tym zabiegu wyleć ze strumienia. Jesteś nowy! Możesz zasnąć lub odwrotnie, wstać rano...
14. Oczyść mieszkanie świecą lub dzwonkiem, na patelni rozgrzej sól przez 20 minut, możesz zastosować inne metody. Przeczytaj o tym w dowolnej książce w tym kierunku. Dzięki Bogu, te książki można teraz kupić w Kościele, na rynku iw sklepach. Nie będzie zbyteczne zapraszanie duchownego z Kościoła do odkażania mieszkania, wypędzenia z niego zła. Zło może przyjść do twojego mieszkania w wyniku kłótni między sąsiadami, a nawet z telewizji, kiedy pokazują krwawe okrutne filmy lub programy, które doprowadzają ludzi do depresji.
15. Jeden z najważniejszych warunków powrotu do zdrowia: wybacz każdemu, na kogo jesteś zły! Niemal każda osoba odczuwała wrogość wobec innych ludzi, urazę i złość na sprawców, chęć zniszczenia, zabicia wroga. Uraza hamuje proces gojenia. Dla mnie osobiście ta zasada, co dziwne, okazała się bardzo trudna. Czasami miałem do czynienia z takimi potworami, którym prawie nie da się wybaczyć, dla których zwykli ludzie są „śmieciem”, niewolnikami. Ale dzięki wyobraźni umysłowej uczyniłem z nich przyjaciół, kolegów z pracy, kolegów z siatkówki i szachów, wyobrażałem sobie, jak opowiadają dowcipy i rozwiązują zabawne krzyżówki. Jeśli nie można wyobrazić sobie tych ludzi jako tych, których wymieniłem, wyobraź sobie, jak stoją przed tobą i proszą o wybaczenie... poczuj prawdziwą litość dla nich. Wyobraź sobie siebie jako giganta o wysokości stu metrów! Idź ulicą i uśmiechnij się, spójrz na ludzi rojących się poniżej, nie przejmujesz się ich problemami, żyjesz w swoim czystym, spokojnym świecie, a oni są w ich. Ich problemy w żaden sposób nie mogą zakłócić Twojego spokoju ducha, Twojego spokoju, Twojej czystości! Idź i uśmiechnij się. Jeśli musisz spotkać nieprzyjemnych dla siebie złych ludzi, porozmawiaj z nimi, po czym albo boli cię głowa, albo pojawia się senność lub zmęczenie, to patrząc im w oczy, odmów do siebie modlitwę: „Skąd się wzięło, tam poszło”. Możesz przeczytać pełną wersję modlitwy: „Przez guz i zaspę, za okiem, prosto w czoło. Nie kłopocz się przyjacielowi, ale wrogowi. " Zobaczysz, co stanie się z twoim sprawcą. Zawsze wyobrażaj sobie siebie silniejszego niż osoba, która próbuje cię upokorzyć. Jeśli pamiętasz tych, których obraziłeś, znajdź odwagę, aby przynajmniej do nich zadzwonić i prosić o to łatwiej.
16. Nigdy nie pozwól złym myślom wejść do głowy, nie zamieniaj swojego mózgu w jelito! Każdy wie, co wychodzi z jelit, bez względu na to, co tam jest... Gdy tylko zaczną cię ogarniać złe myśli, ugryź się w język i pomyśl: „Zbaw i ocal, Panie, od moich śmiesznych myśli”. Następnie przeczytaj artykuł „The Blowing Prophet”, medytuj, stań pod ciepłym prysznicem i wyobraź sobie, jak z dołu wypływa z ciebie szara woda o brązowym odcieniu i czarnych skrzepach. To z twojego ciała na zawsze znikają żale, złe myśli, choroby, zły nastrój, złość...
17. Nie powtarzaj głośno złych słów. Słowo leczy, słowo i kaleki! Prawdopodobnie zauważyłeś, że najczęściej używane słowa w leksykonie ludzi to tylko dwa słowa. Oto one: „horror” i „koszmar”. Każdej usłyszanej wiadomości, nawet dobrej (!), Towarzyszy jedno z tych słów. Już z telewizora słychać te ohydne słowa... Nie wolno nam zapominać, że słowa i myśli są materialne! Widać to na przykładzie występowania guzów. Jeśli często je powtarzasz, możesz narazić sobie głowę na kłopoty. Japoński naukowiec i uzdrowiciel Masaru Emoto eksperymentalnie udowodnił, że słowa mają moc (książka „Wiadomości wody. Sekretne kody kryształków lodu”). Dobre słowa tworzą doskonałe kryształy wody. Najpiękniejsze kryształy tworzy woda, jeśli powiesz „miłość” i „wdzięczność”. Wszyscy wiedzą, że człowiek składa się w 70 procentach z wody. Wypowiadając dobre słowa, woda w naszym ciele nabiera niewyobrażalnie pięknej struktury! To samo dzieje się podczas słuchania muzyki klasycznej. Nawet słowo „miłość” (lub piękna fotografia) zapisane na kartce papieru i przyklejone do pojemnika z wodą sprawia, że ​​woda jest doskonała. Wymowa takich słów jak „wojna”, „Hitler”, „głupiec”, a także słuchanie ciężkiej skały zamieniło piękne kryształki wody w brzydkie, żałosne skrawki! Dlatego podczas leczenia słuchaj dobrej muzyki i mów dobre słowa. Wyjątkiem jest wydalenie guza słowami (przykazanie 8).
18. Komórki nowotworowe żyją i rozwijają się w środowisku beztlenowym (brak tlenu), pobierając energię podczas fermentacji, dlatego obecność ciepła jest dla nich bardzo ważna. Dlatego obowiązuje zasada: jak najmniej ciepła! Począwszy od zakazu częstego brania gorących kąpieli i pryszniców (polewanie potu zimną wodą!), Owijania się w ciepłą odzież - do jedzenia gorących potraw i obowiązkowych zabiegów hartowania! (Te słowa należą do mojego przyjaciela z Jakucka - Borysa - odważnego człowieka, który pokonał raka kości w nodze - praktycznie ugotował guz zanurzając nogę w bardzo gorącej wodzie... potem odbudował uszkodzoną tkankę). Byłem chory w zimnych porach roku, a mieszkanie jest słabo ogrzewane. A Frolov powiedział mi, że w żadnym wypadku nie powinieneś próbować szukać ciepłego miejsca, więcej chłodu, pozwolić ciału oddychać, wtedy poprawia się ukrwienie wszystkich narządów. Na zimno mięso nie znika, woda nie kwitnie... Ale w upale jest odwrotnie! Osoba, która jest przez długi czas zimna, nie odczuwa pogorszenia stanu zdrowia, gdy dostanie się do upału. A kto jest zawsze ciepły, kiedy robi się zimno - co się z nim dzieje? Kichanie, kaszel i tym podobne. Zwykle mówią: „życiodajny chłód”, ale z jakiegoś powodu nie mówią o cieple, prawda?
19. Aby zniszczyć drobnoustroje i usunąć śluz z organizmu, prawie codziennie wykonywałem: ssanie pachnącego olejku słonecznikowego "bazaru". Ciało zajmie się resztą. Nie możesz się zgodzić z prostotą metody? Ale on czyni cuda! Stosuj tę metodę, aż w ciele pojawi się wigor, siła i spokojny sen. Odnawia się apetyt i pamięć. Nie bój się zaostrzeń! Nie przerywaj zabiegu! Metoda ta leczy choroby takie jak bóle głowy, zębów, zapalenie zatok czołowych, zakrzepowe zapalenie żył, przewlekłe choroby krwi, zapalenie zatok, zapobiega i leczy początkowe stadium nowotworu złośliwego i zawału serca. Sposób leczenia wygląda następująco: olej słonecznikowy lub arachidowy w ilości nie większej niż łyżka stołowa zagęszcza się na czoło jamy ustnej, następnie olejek zasysa się jak cukierek, nigdy nie należy go połykać! Ssanie odbywa się łatwo, swobodnie bez napięcia przez 15-20 minut. Najpierw olej staje się gęsty, potem ciekły jak woda, po czym należy go wypluć. Rozlana ciecz powinna być biała jak mleko. Jeśli ciecz jest żółta, oznacza to, że proces ssania nie został zakończony. Po ssaniu wypłucz usta i wypluj wodę. Rozlany płyn trafia do łazienki, ponieważ jest zakaźny. Wykonanie tej procedury kilka razy dziennie jest całkowicie nieszkodliwe!

Tak właśnie jest, przyjacielu. Potwierdzam, że rak jest uleczalny! Tylko że traktowany jest kompleksowo, nie tylko jednym ekstraktem. Znam ludzi, którzy nie chcieli tego wszystkiego słuchać, zostali uzdrowieni w szpitalu z „papierowych kwiatów”. A potem nic nie mogło pomóc, nawet orzech nafty. Wielu odeszło. Jelita w głowie wykonały swoją pracę. Zabieg nigdy nie jest jednostronny! Leczenie raka nie powinno odbywać się codziennie, ale co godzinę.!
Walka z guzem wymaga ogromnego optymizmu! Nie poddawać się! Zabij „obcego” (jak Borys nazwał guz) w ciele! To jest sama śmierć! Jeśli czuje siłę człowieka, umiera, jej dusza odchodzi, a jej ciało się rozpada. Guz zostanie usunięty przez Todikamp. Wszystkie zabronione strajki są dozwolone! Zabij wroga, który siedzi w tobie, pożera twoje ciało, bzdury, tortury, przynosi tylko cierpienie! Wrzuć całą nienawiść do walki, walcz z uśmiechem, potem! Nie żałuj tego brudu! Działaj ze swoim umysłem, swoją siłą. Jeśli ktoś znajdzie siłę do walki, będzie żył. Nie wypuszczaj smarka, nie sepleni, nie płacz obok pacjenta, wszystko jest tylko w jego rękach, tylko od niego zależy jego uzdrowienie!
Mówią, że prawosławnym chrześcijanom nie wolno medytować (ta sama religia zabrania). I o tym wam powiem... ROZMYŚLAĆ! Bóg stworzył człowieka, aby żył na Ziemi! A jeśli śmierć osiadła w ciele, wszelkie metody są dobre, w tym medytacja. A po zwycięstwie w modlitwie poproś Wszechmogącego, aby wybaczył bezprawne działania. I na pewno wybaczy! Bóg będzie wdzięczny za zwycięstwo Człowieka nad złem! Rak jest zły!
Pamiętaj, Przyjacielu, zdrowie i młodość to codzienna praca nad twoim ciałem fizycznym i subtelnym ciałem eterycznym, nad twoją duszą. Mądrość Wschodu od dawna znalazła lekarstwo na wiele dolegliwości w samym człowieku, w głębi jego podświadomości. Lekarze obiecali mi impotencję od skutków radioterapii, ale wierzcie mi, nie było nawet niewielkiego opóźnienia, a ekstrakt i medytacja są do tego zdolne... Na przykład pod hipnozą człowiek może podnieść tysiące kilogramów lub zobaczyć muchę z odległości 300 metrów! A bez hipnozy niektórzy ludzie nie mogą czytać z odległości pół metra ani podnosić własnego ciała na poziomym pasku. Oznacza to, że organizm ma rezerwy i to znaczne. Po prostu nie nauczyliśmy się ich używać. Ale wszystko jest przed tobą, musisz spróbować nauczyć się wejść w hipnozę i leczyć rany mocą myśli. Toczący się kamień nie zbiera mchu! Czasami nawet jeden dzień nie był dla mnie wystarczający, bym spróbował na sobie praktycznej wiedzy z zakupionych książek.
Dodam, że każdy musiał słyszeć takie przysłowia: „życie to ruch, a ruch życiem”, „wszystko, co genialne jest proste!”, „Krew jest lekarzem ciała”… Po co to piszę, wyjaśnię. Wielu naukowców twierdzi, że guzy nowotworowe tworzą się w miejscach stagnacji krwi. Dlaczego stagnuje? Tak, ponieważ ostatni raz wykonywałeś ćwiczenia fizyczne na lekcji wychowania fizycznego, kiedy byłeś w szkole... A potem stałeś się dorosły, pojawiły się problemy, zmartwienia... Zapomnieli o ćwiczeniach fizycznych, kupili samochód (stopy dano osobie do ruchu, a nie tylko do wciskania pedałów hamulca i gazu)... Ale kilka prostych ćwiczeń sprawi, że przepompujesz krew z dobrą prędkością po całym ciele, zmyje stagnację, zdejmie głowę ból, złagodzenie przekrwienia błony śluzowej nosa... I nie ma co mamrotać, że masz wysokie ciśnienie, boli cię ramię, noga... albo "JUŻ...", albo lekarze zakazali ćwiczeń fizycznych... Frolov miał w swoim mieszkaniu mały rower treningowy wykonany ze starego roweru. Mitrofan powiedział, że to najlepszy wynalazek na stopy, jaki kiedykolwiek wymyślili ludzie. I do pompowania krwi!
Radzę przeczytać książkę Mirzakarima Norbekova „The Experience of a Fool...” (również zamieszczoną na mojej stronie internetowej). Na swojego nauczyciela wybrałem Norbekova po tym, jak przeczytałem tę książkę, kupiłem wszystkie napisane przez niego książki, a także razem z Yuri Khvanem.
MIRZAKARIM SANAKULOVICH NORBEKOV jest profesorem wielu uniwersytetów, akademikiem. Posiadacz czarnych pasów w dwóch rodzajach sportów walki. Multimilioner. Ojciec sześciorga własnych i dziewięciorga adoptowanych dzieci. Filozof. Uzdrowiciel. Dwóch pradziadów Norbekova jest czczonych jako święci, tysiące pielgrzymów wciąż przybywają do ich mauzoleów. Metodę powrotu do zdrowia Norbekova od ponad 5 tysięcy lat kształtują wielkie umysły - Al-Khorezmi, Avicenna i inni, który uczy ludzi bez lęku leczyć rany. Uwierz, że mogą pokonać chorobę. Naucz się żyć w radości. Plus podstawowe ćwiczenia fizyczne. Ale za pozorną prostotą kryje się dużo pracy i ciągła samodyscyplina. M. Norbekov uważa, że ​​jego system jest odpowiedni tylko dla silnych duchem, o wysokim poziomie inteligencji.
Poniżej znajduje się fragment jednego z rozdziałów książki „The Experience of a Fool…”. Oto opowieść o tym, jak szybko dzieci dochodzą do siebie po „nieuleczalnych” chorobach, w szczególności po cukrzycy (.)
„… Kiedyś trafiłam na Krym do sanatorium dla dzieci niepełnosprawnych, sierot w wieku przedszkolnym, chorych na cukrzycę. Zaczęliśmy się zastanawiać, w jakim celu przyjechaliśmy? Dlaczego potrzebni są tu psychologowie? Okazało się, że na tym samym brzegu są trzy identyczne sanatoria. Otrzymują wszystkie leki z jednego działu apteki, produkty spożywcze z jednego magazynu spożywczego. Powietrze, morze - wszystko jest takie samo! Dlaczego tylko jedno na troje dzieci wychodzi z cukrzycy, a dwoje innych nie? Z tego powodu wielokrotnie wysyłano tam komisję do komisji, która sprawdzała wszystko, ale niczego nie ustaliła i ostatecznie stwierdziła: „Tylko psycholodzy mogą znaleźć przyczyny wyzdrowienia dzieci w tym sanatorium”. A ja, przypadkowo trafiając do psychologów, skazałem głowę na cierpienie. Moskiewscy psychologowie pracowali przez dwa tygodnie, udzielili formalnej odpowiedzi, odpoczęli i wyszli. Utknąłem tam przez trzy miesiące, bo musiałem dotrzeć do sedna prawdy. Musiałam znaleźć prawdziwe powody powrotu dzieci do zdrowia. Znaleziony. Dzięki temu również wyzdrowiejesz..
Po około półtora miesiąca obserwacji zacząłem dostrzegać, że zabawy tych dzieci nieco różnią się od innych… Zaprzyjaźniłem się tam z kurczakiem, trzyletnią dziewczynką i zapytałem ją: - Powiedz mi, proszę, co oznacza twoja choroba? Wyjaśniła: - Mam wiele, wiele kostek cukru idących jedna po drugiej. Z tego powodu moi rodzice do mnie nie przychodzą..
- A kiedy naprawdę tęsknisz za rodzicami, co robisz, żeby przyszli wcześniej? Trzymając mój mały palec w pięści, zaprowadziła mnie na podwórko. Jest tam około siedemdziesięciu kolorowych plastikowych tac. Rano pracownik sanatorium napełnia je wodą morską z węża. Woda nagrzewa się pod słońcem, a do obiadu dzieci mogą wejść do brodzika. Tam flądrują. Dziewczyna weszła do wanny i zaczęła tam pluskać, wypowiadając kilka słów. Ledwo rozumiałem. Okazuje się, że mówiła bez końca: „Jestem cukrem, jestem cukrem, jestem cukrem”. Pytam: - Dlaczego mówisz „Jestem cukrem”? Wciąż pamiętam oczy pół twarzy, wyglądające jak idiota. Jak taki dorosły może nie zrozumieć najbardziej zrozumiałego! Cukier znika w wodzie! Wyobraźnia dzieci działa dosłownie. I każdy z nich gra na swój sposób, a okazuje się, że ta gra ich leczy. Dopiero gdy powiedziałem o tym wychowawcom, jednogłośnie wykrzyknęli: „Och, dlatego wiele naszych dzieci nie wchodzi do tej samej wody po raz drugi”. Widzą, okazuje się, że „wróg” się tam rozpuścił i czekają, aż ta woda wypłynie. Czy rozumiesz? Komunikując się ze sobą, szybko przekazują doświadczenie powrotu do zdrowia... ”.
* * *
Kolejny niezwykły przypadek wyleczenia z guza. Chłopiec jest chory, guz jest nieoperacyjny. Lekarze rozumieją, że dziecko umrze, ponieważ zastosowane procedury nie dały pozytywnego wyniku. I tak starszy lekarz, wiedząc, że dzieci są zawsze czymś zajęte i nigdy się nie nudzą, siedząc przy łóżku chłopca, zapytał go, w co lubi się bawić bardziej niż cokolwiek innego. Chłopiec odpowiedział, że jest na wojnie i chce rysować samoloty, marzy o zostaniu latem. Tutaj lekarz mówi do niego: „Masz w sobie bunkier wroga, siedzą w nim bardzo źli ludzie i chcą cię zabić. Wyobraź sobie siebie jako samolot i rzucaj w niego bomby, strzelaj z karabinu maszynowego i wyobraź sobie, jak kawałki odlatują z bunkra, jak robi się mniejszy i całkowicie znika, po prostu bombarduj go każdego dnia! Nie można przegapić dnia! Stanie się to więc znacznie łatwiejsze i zostaniesz pilotem, jeśli zbombardujesz bunkier. Pamiętaj: jeśli go nie zbombardujesz, na pewno cię zabije… ”A dzieciak był tak przesiąknięty historią lekarza, że ​​wziął wszystko za dobrą monetę! Z każdym dniem było mu łatwiej, rumieniec wracał. Miesiąc później chłopiec był zdrowy i opuścił oddziały szpitalne, lekarze w miejscu guza znaleźli tylko jamę wypełnioną płynem...